O mnie

Cześć!

Dobrze, że tu jesteś:D Super, że chcesz poznać moją historię i … moje przeznaczenie:D

No i, koniecznie, zdecyduj się na kontakt ze mną. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię poznam i będziemy mogły razem zmieniać bieg świata:D

O mnie, bez znieczulenia i naprawdę. 

Te dni, gdy patrzyłam na moją grubą, chorą babcię, zbijają się w jeden. Po prostu żaden z nich nie różnił się za bardzo od drugiego. Babcia w rogu pomieszczenia, na kanapie, przykryta kocem. Nad nią Matka Boska Częstochowska z dzieciątkiem spogląda zatroskanym wzrokiem.

Sylwetka, która rysuje się pod kocem jest ogromna. Uwierz mi, to jest góra. Albo może lepiej fura czegoś miękkiego, która się porusza jak oddycha. A w nocy wydaje głośnej pomruki. Nazywamy to chrapaniem, bo w istocie brzmi jak potężne chrrrrrrr…..

Każdego dnia rano ta fura domaga się zastrzyku. Z insuliny. Wieczorem też. Wszyscy w rodzinie mamy obcykaną procedurę: strzykawka z opakowania, igła z opakowania, fiolka jedna, fiolka druga, potem wszystko do góry, wąska stróżka na zmarnowanie i bach… przebijamy wątłą tkankę, pod spodem robi się bąbel. Podobno tak ma być. Koniec. Nawet nie pamiętam, czy myjemy przy tym ręce. Taka rutynowa czynność. Kto by na to zważał.

A teraz policz: 365 dni w roku. Dwa razy dziennie. To daje 670 nakłuć w roku.

Ramiona mojej babci zawsze były sine. Pełne okrągłych wybroczyn. A gdy zdarzyło się zajrzeć jej w oczy, ale zwykle tego nie robiliśmy, mogłaś dostrzec łzy. To naprawdę bolało.

W powietrzu, oprócz zapachu medykamentów unosiły się pytania: dlaczego do kurwy nędzy to nie działa? Dlaczego nasza rodzina musi to znosić? Dlaczego lekarze, do których regularnie jeździmy jej nie leczą? Czy my też będziemy mieć taką starość?

Pytania tym boleśniejsze, że nikt nie udzielał na nie odpowiedzi. A wszystkie kobiety w rodzinie tyły.

Ja także.

Żyłam z przekonaniem, że jestem „grubej kości”

Od urodzenia żyłam z przekonaniem, że jestem „grubej kości”. Znam też dobrze to uczucia, gdy wybierają Cię ostatnią do drużyny, albo nieco później, gdy ekspedientka mówi „nie mamy takich rozmiarów”, bo chcesz kupić fajną bieliznę w swoim rozmiarze.

Dlatego któregoś dnia po prostu siadłam nad kartką papieru w swoim – mini-gabinecie wciśniętym między szafę i parapet – i narysowałam linię. A na niej kilka mocnych punktów, które opisałam: 3 kg, 6 kg, 12… – Z tego wynika, że dam radę – myślałam – Jak się naprawdę zaangażuję, to do wakacji będę wyglądać jak człowiek. I mąż nie oderwie ode mnie wzroku.

Oj tak, nie miałam jeszcze 30-u lat, a już nie pamiętałam, jak to jest się komuś podobać. Tylko dzieci, dom, praca, zakupy, pranie, sprawunki, sen, praca…. Typowe życie zwykłej dziewczyny.

W pierwszy kilogram, który zwaliłam zamieniając słodycze na marchewki i jedząc regularne posiłki, nie uwierzyłam. Ale 3 kilogram, to był dla mnie dowód, że mój program działa. Wcześniej żaden program dietetyczny nie dawał rady, a po spotkaniu z panią dietetyk w białym kitlu dowaliłam jeszcze 15 kilo do swoich nadwyżkowych, z którymi się zgłosiłam.

Zaznaczyłam więc wielką czerwoną kropą swój sukces i poleciałam do sklepu kupić nagrodę. Piękne, markowe, zielone buty do fitnessu. To było to. Czułam się taka fit i seksi. Potrzebowałam dobrych butów, żeby wyglądać jak moje koleżanki z klubu. Fit i seksi do kwadratu. Ale w głowie brzęczała mi jedna myśl: może jednak wcale nie jestem grubej kości?

Tak często ją słyszałam to od kobiet w swojej rodzinie, że uwierzyłam. Tymczasem wystarczyło zacząć inaczej myśleć i odrobinę inaczej działać. Oraz dać sobie czas. Nic wielkiego, a jednak ważnego. Dlatego zostałam psychodietetykiem. Pomagam zapracowanym i zmęczonym kobietom, które chcą dobrze wyglądać i dobrze się czuć. Uczę je, że małe, powtarzalne działania robią wielką różnicę. Oraz że historia rodziny nie musi być ich przeznaczeniem.

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu, a w prezencie otrzymasz dwugodzinne nagranie lekcji on-line p.n. "Związek to robota dla dwojga"!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"