Recenzja książki „Pasożyty w mózgu” Kathleen McAuliffe

Gdy napisała do mnie Pani z wydawnictwa, że chcą mnie widzieć w zespole promującym książkę „Pasożyty w mózgu”, to najpierw ją wyśmiałam. Gdzie psychodietetyka, a gdzie pasożyty? I to w mózgu? Ale stanęło na tym, że ja przeczytam tę pozycję i dopiero wtedy się wypowiem. No i mieli rację:D

O jesu!!! Omajgot!!!! Ciary!!!

Bo skąd inaczej by się wzięła recenzja książki u mnie na blogu? Publikacja zawiera wątki dość istotne z punktu widzenia zachowania sylwetki, a dział marketingu wydawnictwa odrobił pracę domową:D Oni naprawdę wiedzieli, czym się podjaram:D I mają następne mega-ciekawe pozycje. Już się nie mogę doczekać, kiedy będę czytać te ich nowinki przed wszystkimi:D Jako pierwsza w Polsce!!! O jesu!!! Omajgot!!!! Ciary!!!

No jak musi, to musi! Nie ma na to rady!

Ale jednego nie wiedzieli – że szybko poskładam dostępną wiedzę i zobaczę sprytny mechanizm, którym posługują się tak pasożyty, jak i wirusy, żeby przetrwać. Te pierwsze zachwyciły mnie swoimi pomysłami na przetrwanie. A już osa – „kukułka”, która kąsi pająka takim specjalnym jadem, który sprawia, że on – ten pająk – robi to, czego ta osa chce – to mistrzostwo świata. Wyobraźcie sobie, że ten pająk staje się ojcem i matką larw osy. W szczególności plecie dla nich misterną sieć – kryjówkę, a gdy przychodzi czas staje się pierwszą ofiarą swoich-osinych dzieci, czyli zamienia się matkę-karmicielkę? W jego małym móżdżku dzieje się coś, co dzisiaj obserwowałam w urzędzie. Jeden człowiek stał w drzwiach i wszystkich informował, że musi wejść i TO załatwić – jakby inni nie musieli. No, jak musi, to musi. Nie ma na to rady. A poniżej dowód, że nie wymyśliłam tej historii. Jak w książce napisano, to znaczy, że prawda:D

Kejs dla miłośniczek kotów

Albo inny przykład – jeśli jesteś miłośniczką kotów, to Cię ten kejs zainteresuje.

Słyszałaś o toksoplazmozie? Pojawiła się w XIX wieku, razem z ekstrawaganckimi poetami, którzy do swojej ekstrawagancji dodawali hodowanie kota. Wysyp schizofrenii w tej grupie zawodowej nie był długo łączony z zamiłowaniem do kotów.

Ale już jest.

A na dokładkę nosiciele tokso- są bardziej awanturujący się, bardziej brawurowi… i kochają motocykle. Znasz jakiegoś miłośnika motocykli?

(I nagle okazuje się, że cała ta nauka, która powstaje w mądrze brzmiących instytutach naukowych, taka o życiu jednak jest:D)

A co z tymi wirusami?

Wirusy w ludzkim ciele zachowują się inaczej niż pasożytnicza osa, ale ich cel jest ten sam – przetrwać… i to w dużej populacji. A jak się uda: zapanować nad ludzkim ciałem. Zrobić sobie z niego kosmiczny, pełny energii, pojazd do wirusowej przyszłości:D Rozprzestrzenić się. Rozpanoszyć. Zapanować nad światem:D

Czułe markery szybko wyłapują anomalie

Pewnie myślisz, ze mnie poniosło:D Nic z tych rzeczy. Gdyby nie wyjątkowa, cudowna (zawsze się nią zachwycam) konstrukcja ludzkiego ciała, to już dawno bylibyśmy truchłami na usługach wirusów. Na szczęście nasze naturalne, ludzkie markery niebezpieczeństwa są bardzo czułe i szybko wyłapują anomalie. Mózg i jego niesamowite moce obliczeniowe, to supernarzędzie do skanowania rzeczywistości i do ochrony ciała. A nawet całych ludzkich społeczności.

Nie ma więc szansy, aby ludzie na świecie, naturalnie, tworzyli otwarte wspólnoty, w których następuje swobodna wymiana dóbr czy opinii Click To Tweet

Niechęć do uchodźców jest naturalna

Naukowcy stawiają tezę, że niechęć do uchodźców jest naturalna – z punktu widzenia natury. Komórki naszego ciała w kontakcie z „innymi” zalewane są bowiem sokiem z neuroprzekaźników, steroidów i peptydów – mózg chce wiedzieć, czy jest bezpiecznie, więc produkuje najpierw substancje, które zbierają dla niego informacje, a następnie odpowiednie hormony. A jeśli trzeba wysyłania do działania zastępy białych krwinek. Gdy na horyzoncie pojawia się nowy wirus –  te szybko się go uczą (czasem im się to nie udaje i zamieniają się w komórki rakowe – ale to opowieść na inny wpis) i dzięki temu są w stanie wysłać do mózgu informację, na co ten ma być czuły i jak ma działać. Świetnie to zaprojektowano. Mózg jest więc czuły na „obcych” i na „innych”. Nie ma więc szansy, aby ludzie na świecie, naturalnie, tworzyli otwarte wspólnoty, w których następuje swobodna wymiana dóbr czy opinii (o wymianie partnerów seksualnych nie wspomnę:P). Bo za tą otwartością podążają gotowe na wszystko wirusy. A ta ciągła konieczność uczenia się to – z perspektywy mózgu – to zwykła strata energii. Już lepiej poleżeć i wypić drinka z palemką, i z sąsiadem motocyklistą. Przynajmniej wiadomo, co temu szaleńcowi jest, gdy rozpędza się na swoim jeździdełku.

Premiera książki będzie 15 marca

Te wszystkie utopijne, o świecie idealnym, z powodu tej książki, możemy między bajki włożyć. Choć na pewno znajdą się przeciwnicy tej teorii. W każdym razie, ciekawskich zapraszam do lektury. Premiera książki będzie 15 marca. A do tego czasu razem z Anią, z wydawnictwa, robimy SHOW. Wyglądajcie mnie w swoich telewizorach i w najlepszych magazynach lifestyle’owych. Ależ się cieszę:D Może osobiście poznam Dorotę Wellman albo dr Lwa-Startowicza? Napiszcie mi, koniecznie, co mam im powiedzieć, jak ich zobaczę:D

No i nie mogę Was zostawić bez ciekawostki.

Co powiecie na pastylkę przeciwko otyłości?

Oprócz wielu ciekawostek… tfu… badań naukowych… mamy też w książce opis badań nad makrobiotą chudych i grubych myszy. Okazuje się, że naukowcy umieją pobrać bakterie chudego osobnika i „zainstalować” je grubemu, a ten … raz, dwa, trzy… chudnie. Jest moc, prawda?

Pastylkę przeciwko otyłości Click To Tweet

Widzę w tym odkryciu potężną szansę dla wszystkich otyłych, a w szczególności tych, którzy przymierzają się do operacji zmniejszenia żołądka. Operacja to jednak zawsze operacja, a takie bakterie, oczyszczone, przygotowane, w formie kapsułki albo szybkiego zabiegu gabinetowego… to wydaje się całkiem bezpieczne. W każdym razie, dla tych, którzy naprawdę chcą być szczupli, bo praktyka pokazuje, ze deklaracje to jedno, a działania to coś innego. I ja też mam wiele na swoim sumieniu:P

Za to dzięki odkryciom naukowców wiemy już, że szczepy bakterii chudych myszy dość łatwo zadomawiają się w nowym otoczeniu i wywołują „szczupłe reakcje” organizmu. Myszy przestają lubić to, co wcześniej lubiły, łatwiej mówią „nie” misce pełnej pyszności (wiecie, przeszły mój program: „Deal with „NO”:D).  Niestety… zmieniają też swój charakter. To nic nowego, bo Wy już wiecie, że ja wykorzystuję psychodietetykę do zmiany Waszej osobowości:P… ale, co wolno wojewodzie to nie… naukowcom w laboratorium. Dlatego na tę zbawienną recepturę jeszcze poczekamy.

A jak znasz jakiegoś chirurga otyłości to mu pogratuluj. Jeszcze nie straci pracy:D

A tutaj moja pastylka na kobiecą niemoc. W pełni bezpieczna:D http://zasmakujwzyciu.pl/produkt/pastylka-kobieca-niemoc/

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: