Zapomnij o benefitach, czyli recenzja książki „Taka praca nie ma sensu” Tony’ego Schwartza

Czy jest coś, co może sprawić, że zaczniesz inaczej myśleć o tym, co robisz na co dzień? Click To Tweet

Owszem. To książka.

Tym razem mam dla Was szybką recenzję książki „Taka praca nie ma sensu” Tony’ego Schwartza. Dopóki na nią nie trafiłam, to myślałam, że chętnie wystąpię w dowolnej firmie, ale naprawdę, na specjalne zaproszenie (i z łaski). Miałam takie przekonanie w stylu „rety, po co oni mieliby mnie słuchać? Przecież to, czego ja uczę to zupełnie inny świat niż ten korporacyjny. W końcu nie bez powodu od tego uciekałam. Co ja miałabym im powiedzieć, czego jeszcze nie wiedzą? Przecież nie o mówienie chodzi, ale o działanie. A jak oni mają działać dla siebie, jak cały czas coś: szef, kontrahent, spotkanie, weekend?”

Dlaczego tak myślałam? Bo wszystkie moje doświadczenia w pracy na etacie dały mi pewność, że w pracy się pracuje, a nie zastanawia się, jak stać się lepszym człowiekiem. Właściwie nigdy nie byłam w takim miejscu, które zabrałoby mnie na wyjazd integracyjny, zapłaciło za moje szkolenie. Zawsze działał schemat: kopa w d… i zapie…aj. Tak, tak, dobrze to wiem, niewiele wtedy umiałam, i w ogóle wszystko było inaczej, ale jednocześnie dzięki temu wiem, że w pracy się pracuje. Rozważania nad kubkiem kawy o tym, czy włosy mi się dobrze ułożyły – to nie była moja rzeczywistość. No, sami powiedzcie, jak z takimi przekonaniami iść do grupy menedżerów i mówić im, że mają się o siebie troszczyć, pić mniej kawy, więcej się ruszać i lepiej korzystać z przerw itd:D? No nie spina się, prawda?

„Czytaj! Boś głupia!”

Aż tu nagle, Ola Leśniańska, która prowadzi firmę BE WELL mówi „czytaj! boś głupia” (Jasne, że tak nie powiedziała, bo jest pełną ciepła i empatii kobietą. Ale za to ja bym jej tak powiedziała, jakby tej książki nie znała, pomimo, że jestem tak samo ciepła i empatyczna:D). Jak mi ktoś tak mówi to, jako pełna mocy i możliwości kobieta-artystka daję sobie szansę na dwa schematy działania: trzasnąć z liścia albo się zastanowić:) Tym razem wybrałam to drugie… Raz, że rozmowa odbyła się przez telefon, więc nie tylko trzasnąć nie mogłam, to nie mogłam też zgromić Oli wzrokiem. Dwa, że zawsze lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, co w temacie tego, co dla mnie ważne, ktoś napisał. I dzięki tej postawie jestem teraz mądrzejsza. Tony Schwartz jest światowej klasy konsultantem w zakresie programów Corporate Wellness i robi wszystko, co w jego mocy, żeby nauczyć ludzi w firmach dobrze się o siebie troszczyć. Wybrał to środowisko, jako najbardziej zarażone chorobami cywilizacyjnymi i postanowił w nim działać, żeby uczynić świat nieco bardziej przyjaznym miejscem:) Dobra idea, prawda? Mnie się podoba:)

W książce na szczęście nie znajdziecie opisów drastycznych scen biurowych, które zostały wywołane nadmiernym stresem, czy głodem. Dowiecie się za to, jak pracuje konsultant projektów Corporate Wellness, co go cieszy, co sprawia, że staje się bardziej czujny, od czego zaczyna robotę, po czym poznaje, że jest na drodze do sukcesu. Ot choćby przykład z menedżerem, który na spotkanie przychodzi ze słoikiem masła orzechowego.  Jeśli myślisz, że to słabe tak jeść podczas spotkania, to wiedz, że ten sam menedżer, kilka tygodni wcześniej całymi dniami jechał na samej kawie, a wieczorem się objadał. A teraz, proszę, masło orzechowe. Nie baton, nie z kawa, nie coś innego, ale własnie masło orzechowe. Ten menedżer dzięki uczestnictwu w projekcie, wie, że właśnie tego najbardziej potrzebuje jego ciało i jego mózg. Nie kombinuje, co by tu zrobić, żeby nie przyjść do roboty, z powodu zmęczenia, ale myśli, co zrobić, żeby dawać z siebie więcej dobrego… To istotna różnica. A to tylko jeden przykład.

Znajdziecie tutaj też kejsy z menedżerami najwyższego szczebla, którzy potrafili z samolotu przesiadać się do biurka, pod pretekstem zapewnienia sobie produktywności (kosztem regeneracji oraz relacji z rodziną, rzecz jasna), czym dawali przykład swoim pracownikom, jakie zachowania i działania w tej firmie są premiowane. Efekt: tabuny przeciążonych ludzi, którzy zamiast dostarczać kreatywnych rozwiązań ziewają i dyskutują przy ekspresie do kawy. Jeśli którejś z Was coś to przypomina – pogadajmy:)

Gotowy wzór

Mnie najbardziej cieszy to, że dostałam, w tej książce, gotowy wzór działania. I ten wzór niczym nie różni się od tego, co znam z pracy, jako konsultantka od szkoleń i rozwoju (tak, tak, dobrze czytasz). Czyli mamy schemat: usiądź z zarządem, dowiedz się, co ich boli, pokaż im, jak pomożesz, pozwól podjąć decyzję, a potem działaj. Sama albo w drużynie.

No i teraz te z Was, które jesteście właścicielkami albo menedżujecie w firmach – koniecznie przeczytajcie tę książkę, żebyście wiedziały, jakie wspaniałe zmiany przynoszą projekty Corporate Wellness dla firmy.

Że nie chodzi o to, że przyjdzie konsultant i będzie Wam patrzył na ręce. Jego zadnie jest całkiem inne. On ma pomóc Wam krok po kroku zmieniać kulturę firmy, na bardziej przyjazną ludziom, a w efekcie czynić firmę bardziej konkurencyjną. To tylko pozornie wygląda TYLKO na działania Employer Branding (zresztą bardzo istotne). W efekcie przynosi rezultat w postaci mądrych i naprawdę świadomych ludzi w zespołach. Ci, których przyciągnie ZDROWA firma to nie tylko poszukujący opiekuńczego środowiska ludzie, ale często doświadczeni i ambitni menedżerowie, którzy wiedzą, co jest ważne i co ma sens. To także Ci, którzy potrafią skutecznie zarządzać swoją energią i rozumieją jej znaczenie. Gdy czytam raport HBR o działaniach pro-zdrowotnych w firmach to płakać mi się chce nad losem tych biednych HR-ówek, które podpisują projekty niby-wellnesowe. Bo w jaki sposób to, że menedżer będzie miał dostęp do LuxMedu, wpłynie na jego sposób radzenia sobie z trudnościami w firmowej codzienności? To miły gest, ale dużo ważniejsze jest pokazanie ludziom, że mają jeść, ruszać się, oddychać… Nie ma nic lepszego dla firmy, jak miła obsługa, a łatwo jest być miłym, gdy nie burczy Ci w brzuchu oraz gdy masz rozciągnięte mięśnie grzbietu, gdy możesz wstać od biurka, albo usiąść, gdy nie ma klientów. To obrzydliwe, gdy firma zabiera obsłudze sklepów krzesła (czytałam o tym w prasie). To tylko robi złudzenie pracy i efektywności. Naprawdę tak trudno to zrozumieć?

Chcesz stworzyć naprawdę fajną i efektywną firmę?

Dlatego, jeśli chcesz stworzyć naprawdę fajną i efektywną firmę przeczytaj tę książkę. Zapomnij na razie o benefitach, multisportach i biletach do teatru. Najpierw zastanów się, jakich masz pracowników, zobacz, jakie mają nawyki i które z nich wspierają Twoją firmę. Wtedy okaże się, że dużo lepsze dla Was wszystkich jest pewnie postawić blender i obok dobrą deskę do krojenia warzyw i owoców niż robić coś całkiem z d… Nie mogę uwierzyć, że ludzie zachwycają się niby-atmosferą w Google, a nie widzą, że te wszystkie zabawki to wynik przemyślanej strategii i przyjęcia założenia, że pracownik też człowiek. Jedno z moich marzeń dla mojej firmy to m.in. wspólne z klientami i kontrahentami (nie mam pracowników jeszcze) i ich rodzinami spędzanie wolnego czasu. Skoro robimy to, co robimy z pasją, skoro mamy wspólne cele i podobne marzenia, skoro się lubimy, to dlaczego by nie chcieć wspólnie spędzać czasu podczas urlopu? To w naszej polskiej rzeczywistości dzikie marzenie, ale… mnie się ono bardzo podoba. Uskrzydla mnie, że można taki rezultat osiągnąć. Ciekawi mnie, jak to będzie, gdy mi się wszystko powiedzie tak, jak chcę.

To oczywiście ledwie promil tego, co jest możliwe, dzięki programom wspierającym współpracę oraz programom Corporate Wellness. Prezesi i księgowi lubią wszystkie działania mierzyć i ważyć. Zespoły ds HR już się nauczyły, że i w ich działce istotne jest ROI. I właśnie dlatego zachęcam Was, żebyście sięgnęły po tę pozycję. Będzie Wam łatwiej pracować z Olą, ze mną, czy z innymi ekspertami. Uwolnicie się też od presji „fajności”. To duża zaleta, ale nie pierwszorzędna cecha projektów wprowadzających zmiany.

Taka praca nie ma sensu... Click To Tweet

Gruby temat, prawda? A te przemyślenia m.in. dzięki książce Tony’ego Schwartza. Praca, w której nie jest fajnie, nie jest zdrowo, nie jest normalnie pod kątem komunikacji, działań itd… nie ma sensu… TAKA PRACA NAPRAWDĘ NIE MA SENSU

P.S. Jeśli znacie prezesa firmy albo dyrektorkę HR, którzy marzą o tym, żeby w firmie stworzyć atmosferę współpracy – powiedzcie im o mnie:) Uczę oddechu regeneracyjnego, sposobów odmawiania, zarządzania swoimi zasobami, żeby być bardziej, a przede wszystkim sensownego działania:) Żeby praca miała sens:)

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: