Dla jakiego marzenia wstaniesz z fotela?

Ludzie zwykle nie mają problemu, żeby określić, czego nie chcą. Nie chcę być gruby! Nie chcę tak wyglądać! Nie chcę tak się czuć, jak się czuję! Nie chcę chorować! Nie chcę tyć!

Ale określenie, czego chcą, to już jest wyzwanie. A w kontekście psychodietetyki to już w ogóle jest problem, bo jak tu Pani Mądrasińskiej, czyli mnie, powiedzieć, że chce się mieć fajniejszy seks? Albo, że chce się podobać – nie tylko mężowi, ale całemu światu…  Że chce się czuć te spojrzenia na ulicy i … mieć z tego radość?

Dorośli ludzie myślą realnie…

Znam ludzi, którzy nie marzą… Bo marzenia są dla nastolatków, a dorośli ludzie myślą realnie…

Tyle, że aby osiągnąć cel sylwetkowy to trzeba zrobić strasznie dużo czynności w długim czasie.

Już łatwiej budować dom niż chudnąć, bo przy budowie domu chociaż widzisz rezultaty. Płaczesz, płacisz, ale rezultaty widzisz. Wiesz, że tam rośnie właśnie Twoja kuchnia, a tutaj łazienka, a tam właśnie kładą dach nad Twoją sypialnią. A przy odchudzaniu nic… Bywa, że starasz się, starasz, a naprawdę tych rezultatów nie widać… Baaa, celem jest sprawić, żeby Cię ubyło… Mózg ma prawo zwariować i się bronić:D

Wtedy potrzebujesz konkretnego paliwa, żeby wytrwać…

Najlepiej rakietowego:D

I takim paliwem są marzenia.

Prawdziwe.

Takie, które zapierają Ci dech w piersiach, gdy je wyświetlasz w głowie. I jednocześnie przyprawiają o gęsią skórkę, gdy pomyślisz o ich realizacji. Te wszystkie: „Pan Moniko, nie wiem…, to głupie…; nieeeeeee, nie powieeeem”. O, to jest właśnie to. Ta kategoria marzeń nas interesuje.

Cały czas reagujemy na życie, które nam się przydarza

Za dużo rzeczy robimy dlatego, że musimy. Praca, rachunki, wychowywanie dzieci, odrabianie lekcji, jedzenie zupy… Cały czas reagujemy na życie, które nam się przydarza. A tymczasem, żeby się dobrze czuć i dobrze wyglądać potrzebujemy zrobić coś „bo tak chcę”, „bo tak mi się podoba”. Zresztą jedno z ćwiczeń dotyczące utrzymywania kreatywności – dla zawodów kreatywnych np. – to właśnie robienie czegoś kreatywnego dla siebie, bo tak, „bo tak mi się podoba”. Nie przy okazji, bo okazji nie będzie, ale w zaplanowanym czasie na kreatywność. Zresztą, po co daleko szukać. Ten tekst też powstaje w zaplanowanym czasie na kreatywność:D

Ale do brzegu!

Mnie dech w piersi zapiera, gdy myślę o kostiumie mistrzyń bikini fitness… O bosze! Jak ja by, chciała założyć ten cudny, mieniący się cekinami strój…

Nieeee, nawet nie założyć, ale dotknąć…

I nawet, jak moja ukochana Jagienka Kamińska ten swój cudny strój wzięła na obóz – bo ja prosiłam – to ja tak nieśmiało do niej, cichym głosem „pokażesz?”

Wiecie o który głos chodzi? Też go macie, gdy czegoś chcecie, ale się obawiacie? To ja tym głosem tak prosiłam „pokażesz?… ”

I… no cóż… Stanik, jak stanik…:P

Łatwo się rozczarować…

Marzenia zwykle odbiegają od rzeczywistości

Dlatego ludzie nie marzą. Bo marzenia zwykle odbiegają od rzeczywistości. Już lepiej jeździć tym starym fiatem, niż marzyć o BMW. Przecież beemki też się psują:D

Pomyślisz, że to głupie… Ale tak robimy codziennie:D Tacy jesteśmy, jako ludzie. Trzeba mocno pracować ze swoją głową, żeby się od takiego myślenia uwolnić.

Tylko na czym polega taka praca? Ktoś tego uczy?

Jeden z jej elementów to dyscyplina. Trzymanie się ustalonego planu. Trzymanie się swoich zasad. A w wersji hardkorowej: medytacja i obserwacja „co też ten mózg dzisiaj wymyślił”..

Marzenia to też rodzaj pracy dla mózgu. Takiej, która ma moc zmieniania myślenia. To ważne, bo my w Polsce uwielbiamy krytykować, porównywać i oceniać. W tym mamy wybitną dyscyplinę. Ale marzyć nie umiemy. Dlatego ja marzę. I uczę Was marzyć:D Mam zeszyt, w którym zapisuję swoje marzenia i mam program, w którym pomagam marzyć moim klientkom. Bo wiem, że jest ważne, żeby czuć w życiu gęsią skórkę:D Nie tylko ze strachu, ale też z ekscytacji.

A więc, od początku.

Co Cię ekscytuje? Co przyprawia Cię o gęsią skórkę?

Co Cię ekscytuje? Co przyprawia Cię o gęsią skórkę?

Kostium bikini? Kostium do motoru?

Co unikalnego w Tobie odzywa się, gdy o to pytam?

Gdy to zagłuszasz, to wtedy nic się nie chce. Kanapa, telewizor albo smartfon… Jeszcze alkohol i przejadanie się. Najprostsze zagłuszacze. Sprawiają, że nie możesz patrzeć na siebie w lustrze.

Dlatego, jeśli szukasz motywacji, do zmiany stylu życia, skieruj swoją uwagę do środka, do swoich marzeń… Zobacz, które z nich łączy się z Twoim celem sylwetkowym.

Kanapa, telewizor albo smartfon… jeszcze przejadanie się

Pan Mateusz wczoraj odkrył, że jego marzenie o wspaniałej sylwetce to marzenie o zaradnym, dobrze zarabiającym mężczyźnie. Nie, że jak schudnie to zarobi, ale że potrzebuje konkretnych umiejętności, żeby osiągnąć swój cel sylwetkowy i stworzyć „nowego siebie”. Takiego zaradnego, ogarniętego życiowo, który umie sprawić, że rodzina jest bezpieczna. I w pierwszej kolejności potrzebuje nauczyć się dyscypliny, a ta przecież ukrywa się w codziennej aktywności ruchowej i regularnym jedzeniu. Czyli w działaniach, których do tej pory unikał.

I jak do mnie przyszedł to mówił: „Niech Pani sprawi, żeby mi się chciało!” Moment krytyczny dla coacha, bo nie da się przecież za nikogo zrobić zmiany. Mogę zrobić za niego stronę www, mogę napisać o nim historię, ale nie zjem za niego regularnie, ani nie włożę za niego butów do biegania. Dlatego musiałam być czujna, gdy rozmawialiśmy, żeby nie obiecać za dużo. Żeby zostawić odpowiedzialność za wynik w rękach klienta. Gdybym była kierowcą taksówki, to bym powiedziała „Panie, wsiadaj Pan, jedziemy”. A przy zmianach stylu życia to jest jak sadzanie klienta za kierownicą Lamborgini. Jest ekscytacja, ale pod butem mnóstwo koni. I niektóre z nich bardzo wyrywne:D Można się nadziać na drzewo.

Łatwo nie było, bo dieta i odchudzanie zwykle kojarzy się z trudem i traceniem czegoś ważnego. Pan Mateusz też mocno przywiązał się do tej myśli. Ale daliśmy radę. Mamy wstępny plan działań, a najważniejsze, mamy schemat, w którym powstają jego niechciane nawyki. A wszystko zaczęło się od tego spotkania, które nagrałam i możesz je kupić w moim sklepie:D

A na Nowy Rok życzę…

A na Nowy Rok życzę Ci żebyś mogła więcej i częściej marzyć:D Nie schudniesz od tego, ale zrobisz podwaliny dla swojej zmiany.

U mnie 3 miesiące trwało przekonywanie siebie, że to, co chowam w serduchu na dnie warto wyjąć na wierzch. Żeby się chociaż przyjrzeć. Więc się przyglądam… i to wpływa na moją wagę i na mój apetyt:D Widzę to wyraźnie. Więcej powiem, jak będę gotowa. A Ty wiedz, że „Pastylka na kobiecą niemoc” ma taką właśnie moc. Możesz też zamówić w formie konsultacji, ale będzie wtedy drożej:D Ale za to osobiście i bardziej pod Ciebie:D Generalnie paliwo rakietowe dla Twoich marzeń. A może i dla całego roku:D

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu, a w prezencie otrzymasz nagranie lekcji on-line p.n. "Śchudnij w święta!". Tak, tak... obżarstwo i ból brzucha nie musi być Twoim udziałem:D To szczególnie ważne, gdy jesteś w swoim planie zmiany stylu życia. Szkoda byłoby stracić robotę, którą już wykonałaś:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: