Przechodzi PMS i nie je słodyczy! O cholera!!!

Bardzo dużo konsultacji, które prowadzę dotyczy tematu jedzenia słodyczy. Pytacie, jak to zrobić, żeby ich nie jeść.

No i ile strategii bym dla Was nie miała, to Wy i tak ich nie zastosujecie.

Dlaczego nie stosujecie moich strategii?

Bo nie o słodycze chodzi, a o osobliwe podejście do siebie i do swojego ciała. Ale łatwiej Wam myśleć o słodyczach niż o sobie…

W swojej pracy często obserwuję, że my, kobiety, zgubiłyśmy dużo z siebie próbując nadążyć za mężczyznami. Tak często czujemy, że ciało nam przeszkadza osiągać to, co byśmy chciały. No i jeszcze ten nieszczęsny PSM. Gdyby nie on, to nie byłoby okresu i nie byłoby problemu. Założę się, że przeszło Wam to przez głowę:)

Ale, kochane, nic z tych rzeczy. Tak jesteśmy skonstruowane, że jest pełny cykl, w którym zarówno owulacja jak i miesiączka mają swoje miejsce i swój czas. No i w tym cyklu jest ten nieszczęsny PSM, który mówi: „Gośka (Anka, Ewka, Karolina…), to będzie jutro! Albo za dwa dni! Przygotuj się, bo będzie się działo!”.

PSM. Kto wymyślił tę nazwę?

Po drugie, kto w ogóle wymyślił tę nazwę? I po co? Jakoś dziwnie czuję, że chodziło o uporządkowanie wiedzy. Wiecie, taki porządek jak niektórzy faceci mają w warsztacie: ta śrubka na tym haczyku, a ten zaczep w tej przegródce. A PSM dla nich oznacza, że to jest ten czas, jak kobieta chodzi wściekła i sama nie wie, o co jej chodzi…

Hmmm, czy na pewno? Czy na pewno, tuż przed okresem nie wiesz, o co Ci chodzi? A co z Twoją potrzebą bliskości i kontaktu? A co z Twoją potrzebą kreowania? A co z Twoim uczuciem wolności do robienia tego, co chcesz, z kim chcesz, kiedy chcesz, gdzie chcesz…

Jestem pewna, dobrze wiesz, że o to Ci chodzi, tylko nie masz pojęcia jak po to sięgnąć… I się wściekasz się, bo nie lubisz tej bezradności, tego uczucia samotności, tego smutku, przepełniającej Cię złości… Ktoś Ci kiedyś powiedział, że to nie ładnie tak się złościć? Że dziewczynki są zawsze miłe i uśmiechnięte?

I co z tego masz, że mu uwierzyłaś?

Żyjesz! To cudowne!

Każda z tych emocji oznacza, że żyjesz. Że płynie przez Ciebie libido, witalność, energia… Możesz to oczywiście przewalać na praktyczne działania: mycie, pranie, sprzątanie, ale na samą myśl przechodzą Cię ciarki… To nie o to przecież chodzi… Ty chcesz tworzyć… Chcesz słyszeć pochwały za to, co zrobiłaś… chcesz czuć się ważna… chcesz mieć swoje pieniądze i coś do powiedzenia w życiu…

No i wtedy pojawia się czekolada. Albo musztarda (tak, niektóre z Was mają wybitne wyczucie smaków:). I pytanie, co zrobić, żeby tego nie jeść?

Zaopiekuj się sobą

Moja odpowiedź jest taka: Zacznij od tego, żeby się sobą dobrze zaopiekować. Jedzenie to sprawdzony sposób, żeby się sobą zająć, dodaje energii i to jest Twój energetyczny fundament, ale w ograniczonym zakresie wpływa na Twoje uczucie… no dajmy na to „bycia ważną”. Jeśli chcesz czuć się ważna to raczej odpowiedz sobie na pytanie, co mogę zrobić, żeby czuć się ważna?

Ja podczas tzw. PSM czuję złość… Duuuużo złości. Na siebie, że się nie wyrabiam, że nie jestem dość bystra, żeby ogarnąć wszytko, co jest do zrobienia wokół firmy, domu, rodziny… że mam już dość tego uczenia się, a trzeba… no i temu wszystkiemu towarzyszy napięcie. Zaobserwowałam, że nie mam go, gdy wszystko w moim związku i w mojej pracy gra. Ciekawe, prawda?

Ta złość pokazuje też, ile we mnie życia… Nie mam potrzeby sięgać po wszelkie pobudzacze i rozbudzacze. Wystarczy, że przypomnę sobie, ile mam mocy w te dni… Nic dziwnego, że takie wymięte i schowane nie daje o sobie zapomnieć… i rozwija się, gdy tylko mu na to pozwolić.

Plaster na złamaną nogę? Naprawdę?

Gdy sięgasz po słodycze podczas tzw. PSM to tak jak byś sięgała po plaster i próbowała leczyć nim złamaną nogę. Słabe, prawda… A jednak cały czas to robimy. Całe pokolenia kobiet tak robiły i pewnie będą robiły. Bo nikt im nie powiedział, że ten cały PSM to ściema… To naturalny element cyklu, który polega na podsumowywaniu tego, co zrobiłaś w ciągu miesiąca. Gdy analiza wychodzi niepomyślnie – wściekasz się. Każdy by się wściekał:) Więc, odpowiedz sobie szczerze, naprawdę potrzebujesz czekolady? A może zamiast niej potrzebujesz sensownie ułożonego związku, w którym znajdujesz pełną akceptację dla siebie i dla swoich działań. A może potrzebujesz uwolnić swoją głowę od głosu mamuni, która powtarza „to nie tak, to nie tak, to nie tak”. A może tka jak mnie, brakuje Ci czasem siły do ogarniania tego wszystkiego i potrzebujesz nauczyć się dobrze i szybko regenerować?

Co więc robić w TE DNI?

Gdybyś przyszła do mnie na konsultację, to byśmy ustaliły konkretną strategię dopasowaną dla Ciebie. Ale możesz też zastosować poniższe – moje – strategie, bo one są dość uniwersalne:

  • pilnuj regularności w jedzeniu – ta strategia daje mi pewność, że ochota na słodycze jest realną ochotą na słodycze – nie próbą zaspokojenia głodu w taki niecodzienny sposób; czyli jedzenie co 3 godziny, przygotowane wcześniej, żebym nie musiała sterczeć w kuchni i narażać się na pokusy;
  • nie miej w domu żadnych słodyczy – dzięki temu, jeśli decyduję się na coś to albo muszę po to wyjść (ważna przeszkoda) lub sobie coś fajnego zrobić z tego, co jest dostępne w domu; dzięki temu podejściu odkryłam takie bardziej naturalne słodycze – UWAGA! nie są mniej kaloryczne i też tuczą – ale dodają mi energii, a tej potrzebuję bardzo przed okresem. Sięgnij po kulki Barry’ego Grillsa oraz po śniadaniowe ciasteczka Nigelli;
  • nie rób zakupów – gdy wejdę do sklepu po masło, to na pewno przyciągnie mnie dział „z czymś specjalnym” – w te dni lepiej mi wychodzi robienie zakupów na bazarze;
  • ruszaj się/wyjdź z domu – bieganie i trening siłowy, to są moje dyscypliny i dzięki nim nauczyłam się o zarządzaniu energią… oraz mogę trochę bardziej świadomie zarządzać poziomem hormonów – podczas sportu wydziela się np. testosteron, a hormony kobiece czekają na swoją kolej; ale w TE DNI wolę bieganie:  uspokaja mnie oddech, wiatr, przestrzeń – siłownia by mnie tylko pobudziła;
  • przytul się do męża – dawno odkryłam, że on sam z siebie tego nie zrobi, ale nie ma nic przeciwko, gdy się do niego przytulać – a gdy się przytulam, to moja potrzeba bycia w kontakcie, potrzeba bliskości jest zaspokojona, więc nie ma potrzeby się złościć, że tego nie ma; no i mąż też się uśmiecha, więc nie mogę się złościć na to, że jest dla mnie niemiły;
  • zrezygnuj z alkoholu – alkohol zwalnia blokadę na słodycze;
  • pielęgnuj talent – ja kocham pisać – więc w TE DNI więcej piszę; wolę też czytać niż zajmować się strategią biznesu, więc tak planuję edukację, żeby „zahaczała” o TE DNI. Wymagało ode mnie sporo wysiłku, żeby odkryć, co mi służy, a co nie, ale już wiem, że to jest możliwe. I tego też Cię uczę w programach, które stworzyłam. Mogę Cię tego nauczyć, jeśli będziesz chciała. Ale wiedz, że Twój talent jest ważny. Zechciej go znaleźć.
Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: