W TE dni… zamiast czekolady

Niedawno spotkałam A. Siedziała przy tym duży stole w Nero i coś pisała. Za plecami miała wielki regał z książkami, przed sobą laptopa i piórnik. Oczywiście była tam też filiżanka, ze stemplem w kształcie ust na krawędzi.

Lubię patrzeć na A. gdy ją spotykam:D Jest stylistką – a to oznacza, że wie, jak się ubrać, żeby było miło na nią patrzeć. Ale to nie oznacza, że jej ubrania są wydziwione czy ekstrawaganckie. Są po prostu. Dokładnie takie jak A. Eleganckie. Nie wymuszone. Trochę klasyczne, a mimo to, zawsze wyjątkowe. Tym razem A. miała na sobie koszulę z lejącej się tkaniny. Z wzorem w drobne kwiaty…. A może to były kropelki jarzębiny nadrukowane na materiale?…

Nieważne. Ważne, że była A. Ze swoją autentycznością, która za każdym razem, gdy się spotykamy rozwesela moje serce. Dokładnie tak, jak rozwesela nas pierwsze słoneczne południe wczesną wiosną. Wyściskałyśmy się, jak byśmy nie widziały się miesiącami. Lubię tak witać się z ważnymi dla mnie kobietami. Lubię też te nasze rozmowy, gdy oprócz tego, co planujemy biznesowo, co chwila pojawia się prywatny wątek. A to książka za plecami zwróciła moją uwagę. A to przypomniało mi się, jak mój facet coś powiedział na temat mojego ostatniego webinaru. A to A. skojarzyła, że to, co robimy przypomina trochę kobiece kręgi, które tak kocha…

Uwielbiam A. za jej wrażliwość. Gdy mówię jej o swoich troskach, to pomimo, że znamy się z biznesu, (a ten przecież, stereotypowo, jest zimny i nieufny), to czuję, że ona naprawdę mnie słyszy. Uczę się od niej tego, że nie muszę w biznesie być zimną i opanowaną kobietą. Że mogę mieć swoje gorsze dni i że jak o tym powiem, to świat się nie zatrzyma.

I właśnie tego dnia, kiedy się spotkałyśmy, A. przyznała się, że ma taaaaaaką chęć na czekoladę, której nie może opanować. Uśmiechnęłam się tylko, bo wiedziałam, co jej polecę:D Ten przepis, ten koktajl, to mistrzostwo świata:D

Ommmmomm:D

Potrzebujesz tylko sensownego blendera, żeby Ci pięknie wszystko zmiksował na gładką masę:D

A potem:

  • porzeczki (ja daję owoce leśne, mrożone)
  • 1 banana
  • 100 g szpinaku
  • 1 łyżkę kakao,
  • 30 g białka roślinnego o smaku wanilii
  • wodę, 1/2 łyżeczki cynamonu:D

Robię ten koktajl od kilku tygodni. Zazwyczaj po treningu. Białko sprawia, że mięśnie się łatwiej regenerują. Zresztą reszta składników też. Ty, jeśli nie masz odżywki białkowej, to jej nie stosuj.

Pamiętaj też, że każde smoothie to duża ilość węglowodanów, czyli TRZEBA SIĘ RUSZYĆ:D Najlepiej na zakupy. Najlepiej z moją A. 😀

Koktajl pochodzi z książki „Zdrowe Gotowanie” Anny Lewandowskiej.

 

 

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: