Jestem takie, jak o mnie dbasz

JESTEM TICZERĘ!

W mojej pracy psychodietetyka ważnym elementem jest uczenie. Szczególnie o tym, że energia, czy zdrowie, czy witalność pochodzą z ciała:D

Nie z kawy, nie z napoju energetycznego, też nie z torcika bezowego, który tak kochacie, ani nie z tabletek, które są proste w użyciu. Energia bierze się z życia. Takiego normalnego życia, w którym jest wszytko, co potrzebne: trochę smutku, trochę złości, trochę radości, oczywiście praca (którą rozumiem, jako dzielenie się umiejętnościami z innymi:) i zarabianie na tym, że inni są wdzięczni za to, co dla nich zrobiliśmy), jedzenie, zabawa, ruch, rodzina, gotowanie, zakupy, mąż, teściowa… No, po prostu wszystko…

Ale jak to? Przecież to wszystko zabiera energię? Energia w jedną stronę i zaraz w drugą? Z tego samego – w to samo?

PERPETUUM MOBILE?

Cóż to za czerodziejskie perpetuum mobile? Czy ty, Moniko, przypadkiem nie oszukujesz?

No nie, bo tak jest skonstruowane nasze ciało, że energia się odnawia. Bez wchodzenia w niuanse, w religię, w przekonania, to jest to dokładnie mechanizm, który odkryła moja klientka podczas sesji: Jestem takie, jak o mnie dbasz. To, jaka wyglądamy, jak się czujemy, zależy od tego, jak się o siebie troszczymy.

A ciało ludzkie jest niezwykłe, bo ma zdolność do regenerowania się. Nie tak, jak samochód, że jak coś się zepsuje, to zamawiasz części zamienne. To jest całkiem inny mechanizm, który polega na odnawianiu się komórek. Jedna po drugiej, jedna po drugiej, jedna po drugiej. Mają krótki okres życia, ale za to niezwykły talent do duplikowania się, wraz z całą masą informacji, zawartych w jądrze komórkowym. Energia do życia pochodzi właśnie stąd. I tutaj musi wrócić. Gdy nie jesz, nie pijesz, albo jesz byle co, to byle czym zasilasz swój energetyczny bak.

Nie dziw się więc, że zasypiasz na stojąco albo łapią Cię infekcje. Nie dziw się też, że nie masz dobrych pomysłów dla swojego szefa. Głodny mózg koncentruje się na tym, żeby wypatrzeć jedzenie, a nie stworzyć kreatywną odpowiedź na reklamację klienta. Słabe komórki duplikują się w słabe komórki. Łatwo to odwrócić, ale potrzebujesz się w to zaangażować.

Tyle, że w codziennej machinie nie masz już miejsca na dodatkowe angażowanie się. Wiem, jak to jest. Żyję w dokładnie w tej samej rzeczywistości, co Ty.

KOD DŁUGOWIECZNOŚCI

Nie, nie będę Ci kadzić o tym, że go rozpracowałam. Najtęższe mózgi świata nad tym pracują. To co udało im się odkryć jest warte uwagi.

Na przykład ruch – aktywność osób starszych robi z ciałem dokładnie to samo, co z ciałem dwudziestolatka. Rozwija mięśnie, wpływa na układ nerwowy. Jasne, że wieloletnich zaległości nie odrobisz w dwa tygodnie, ale gdy zaczniesz to będziesz wyglądać zdecydowanie lepiej, niż gdy będziesz ciągle zwlekać.

Podobnie z przyjaciółmi. Dojrzali ludzie zdecydowanie lepiej funkcjonują gdy mają koło siebie przyjaciół, niż gdy siedzą zupełnie sami w bujanym fotelu. Bardzo troszczymy się o nasze dzieci, żeby miały przyjaciół, ale gdy sami nie mamy z kim spędzić urlopu bierzemy to za oczywistość. Niepotrzebne, bo przyjaciele dodają nam sił witalnych. Chce się nam dla nich starać.

No i jeszcze to „nieszczęsne” jedzenie i picie. Niby wiemy, że trzeba, ale z łatwością odkładamy na później. „Zjem za pół godziny”, a potem budzisz się, że jest już koniec pracy i trzeba pędzić po dziecko do przedszkola albo do drugiej pracy. Mówisz „Zjem, jak dojadę”, a tam cała sterta spraw do załatwienia. W biegu więc otwierasz batona i nawet nie czujesz jego smaku. Ty nie czujesz, ale Twoje komórki właśnie zassały niezbyt im sprzyjającą porcję cukru. Może jeszcze nie uległy degeneracji, ale jeśli robisz tak od kilku lat Twoje komórki działają bez dobrego paliwa. Nie dziw się, że lecisz z nóg. Moje auto też lepiej jeździ benzynie V-Power niż na zwykłej. 

CIAŁO, O JAKIM MARZYSZ

Co musisz zrobić, żeby mieć ciało o jakim marzysz?

Oj, tyle atramentu już na ten temat wypisano, ale powtórzę: zacznij od tego, co codzienne. Przestań pędzić i ciągle być w sprawach innych ludzi. Wróć do siebie. Chociaż na chwilę. Ja w moich programach zachęcam dziewczyny, żeby

  • dały sobie codziennie 10 minut. I widzę, jakim hardkorowym wyzwaniem jest dla nich to zadanie. Jeśli Ty też tak masz: zacznij od 2 minut. A jeśli i to za dużo, to od minuty. Z czasem wydłużysz sobie ten czas, ale dzisiaj ustaw timer i daj sobie 60 sekund na bycie sobą, dla siebie, z dala od innych; JA uczę moje kobiety oddechu. To wspaniałe, że proste rozwiązania przynoszą wielkie rezultaty:D
  • wybierały wysokiej jakości jedzenie – nie zawsze jedzenie w pracowej kantynie jest złym wyborem, ale zazwyczaj jedzenie, o którym nie masz pojęcia prowadzi do słabego samopoczucia. Tak samo z produktami eko, bio i generic. Jeśli Cię stać – bierz i się ciesz. Większości z nas jednak nie stać, aby stale korzystać z tej grupy produktów. Wolę, żebyś zjadała owoce i warzywa z marketu zamiast słodyczy obrandowanych tabliczkami: light, glutenfree, czy nawet organic.
  • piły wodę – z cytryną, z sokiem, z naturalną kawą, ale wodę. Gdy w kawiarni oferują Ci dodatkowy sos w cenie kawy – dziękuj. Dziękuj też za ciastko. Chyba, że podejmujesz decyzję, że właśnie tego chcesz. Pamiętaj jednak, że zwykle ten rodzaj ciasta, który ludzie kochają nie występuje w zestawie:D
  • niech to ruszanie zawiera się w Twoich 10 minutach, ale niech będzie, codziennie. Ja musiałam kupić sobie kilka lat temu psa, żeby się zmusić do regularnych spacerów. Dobrze wiem, jakie to trudne nie mieć powodu, żeby się ruszyć, ale się ruszyć. Potem, gdy się rozkręcisz może – jak ja – pokochasz kettle:D Po to masz nogi, po to masz biodra, żeby z nich korzystać, a kettle kochają kobiece udziska i poślady:D To największe mięśnie w Twoim ciele. Rusz je i zobacz, co się dzieje:D
  • zapomnij o work-life-balans. Raczej panuj nad tym, co robisz, jak robisz, jak często i z kim. To da Ci dużo więcej swobody i możliwe, że pomoże Ci znaleźć sposób na ruch. Bo skoro work-life-balans nie istnieje, to na co czekać? Można wyjść do lasu już teraz:D Niech inni ulegają wielkiej ściemie, ale nie Ty.
  • miej przyjaciół w realu – zbyt wiele czasu poświęcamy znajomościom na fb. Wyznacz jeden dzień, kiedy się z nimi spotykasz i to zrób. Dla mnie świetnym pomysłem na spotkania z przyjaciółmi jest piątek (uwaga! nie zawsze mi się to udaje, ale mam kierunek działań). To dobre rozpoczęcie weekendu, po pracowitym tygodniu i znak dla mózgu, że już koniec z generowaniem rozwiązań. Czas się wyluzować. To także świetny czas na spotkania z rodziną. Kino, teatr, wyjście na rolki… To pomysły, które spodobają się zarówno dojrzałym jak i młodym domownikom.

A KIEDY DO SPA?

Widzisz, nie ma na tej liście SPA. Nie ma wakacji w dalekich krajach. Nie ma drogich gadżetów, kosmetyków, fryzjerów. To, że musisz tam być to złudzenie.

Pomyśl o tym, gdy następnym razem, będziesz narzekać na swoją formę i brak możliwości zrelaksowania się. Bo wszystko zaczyna się w Twojej głowie. To jak sobie poukładasz swój plan dnia, tygodnia, miesiąca, jest tak samo ważne, jak to, żebyś każdego dnia zjadła, wypiła, uśmiechnęła się do ludzi w swoim otoczeniu. To najważniejsze działania dla Twojego ciała, a łatwo o nim zapominamy, bo nie krzyczy, ale jakoś sobie radzi.

PROGRAMOWANIE DŁUGOWIECZNOŚCI

Jedno z ważnych ćwiczeń w moich programach to programowanie długowieczności. Ale nie takiej w kolejkach do lekarza i do apteki. Takiej najlepszej dla Ciebie. To trudne ćwiczenie, ale potężne. A jego rezultatem jest zdolność zobaczenia swoich działań z długiej perspektywy. Zawsze mnie wzrusza, gdy widzę, jak człowiek odkrywa, że wcale nie ma tego czasu tak mało:D

DOMOWE REGENERACYJNE SPA

Gdybyś miała ochotę poznać jak działam, jak myślę, czym się zajmuję, to może będzie dla Ciebie ciekawe, aby sprawdzić model domowego REGENERACYJNEGO SPA, który testuję z moją koleżanką Gosią Kabulską. Ja uczę Cię oddechu, moim zdaniem najprostszego sposobu na bycie sobą, ze sobą, przy sobie. Uczę Cię też sposobu regeneracji oddechem. Gosia pokazuje Ci, jak łatwo możesz zrobić coś dobrego dla siebie, gdy masz do dyspozycji energetyzującą sól do ciała:D

Chcesz wiedzieć więcej zadzwoń: 606 789 681, a jeszcze lepiej napisz: monika.kurdej@zasmakujwzyciu.pl.

Pomysł jest teraz testowany w Warszawie i okolicach, więc nie jest pewne, czy wejdzie na stałe do mojej propozycji współpracy. Możliwe, że się sprawdzi i przyniesie wielu zadowolonych fanów:D Możliwe, że nie, bo zajmuje sporo czasu, który można poświęcić na pisanie bloga i tworzenie produktów dla zapracowanych i zmęczonych kobiet, żeby im było łatwiej i lżej działać:D

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: