Kupujmy polską żywność

Takie dramatyczne wezwanie to nie tylko moja autorska wizja, żeby zyskać więcej czytelników. To fakt, o którym głośno się nie mówi, ale o którym branża produkcji żywności wie… tyle, że nie za bardzo wie, jak z tego modelu wyjść. Bo konsumenci chcą taniego jedzenia. A tanie jedzenie wymaga innych warunków przygotowania i ciągłego poszukiwania najtańszych składników. To stąd w produktach spożywczych tyle domieszek i dodatków. Chemia jest tania. Prawdziwe jedzenie jest drogie.

Chemia jest tania. Prawdziwe jedzenie jest droższe Click To Tweet

Supermarkety są ekstra

Wszystko zaczęło się od tego, że pokochaliśmy supermarkety. Co, jak co, ale supermarkety są ekstra. Możesz chodzić godzinami między półkami i odkrywać tajemnice całego świata.

Pamiętam czasy, kiedy mnie to naprawdę bawiło. Byliśmy z mężem „na dorobku” i naprawdę potrzebowaliśmy wielu rzeczy, żeby czuć, że mamy fajne życie… A to miskę z durszlakiem, a to fotel do biurka w wynajmowanym mieszkaniu… A to łóżko, bo właściciel zabrał swoje na działkę, a to namiot, a to śpiwór… No po prostu wszystkiego:D Żywność kupowaliśmy w małym markecie na rogu, bo nie mieliśmy auta, ani dzieci, więc nie musieliśmy robić tych wielkich zapasów – jak to się dzieje dzisiaj. Na wszystko nam wystarczało.

To był też czas, kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze Biedronki, a ich klientela była koszmarna. Wózkami jeździli innym kupującym po nogach oraz brzydko pachnieli. Nie to co teraz, że Panie z paznokciami przychodzą do Biedronki, kupują luksusowe kabanosy i wino za 24 zł i przebierają nóżkami w pantofelkach, gdy kolejka nieco się wydłuża:D

Supermarkety, jak trendsetterzy

Tak, kochamy supermarkety. I nie wiadomo kiedy zaczęliśmy traktować je, jak trendsetterów. Nosimy bez wstydu ubrania marek, które tworzą dla swoje sieci oraz zjadamy to, co nam dostarczą. Bywa, że bezpośrednio do domu. Mało tego, wolny czas spędzamy w ich sieciach społecznościowych naśmiewając się z gagów, które przeżywają podczas zakupów i gotowania, opłaceni przez dział marketingu i PR celebryci. I niby wiemy, że to wszystko ściema, ale tak dobrze się przy tym bawimy…

Ale prognozy nie są ciekawe. Tanie jedzenie to wyzwanie dla działów zakupów tych firm. Tanie jedzenie rośnie w Afryce. A do tego musi być odporne na mrozy oraz móc długo poleżeć w chłodni. Pamiętacie gruszki, które rosły po drugiej strony ulicy, przy której mieszkały Wasze babcie? Trzeba było je szybko zjadać albo przerabiać na zimę do słoików. Inaczej robiła się z nich zgniła papka przyciągająca stada muszek. A dzisiaj, gruszki w koszykach dostępne są cały rok. To samo jabłka. A nawet śliwki. Kiedyś obecne głównie jesienią, a zimą w formie konfitur, dzisiaj przez cały rok w legalnych koszykach wyczekują amatorów na półce przeciętnego sklepu. Nie delikatesów, ale zwykłych magazynów z jedzeniem. Zrywane są ledwo dojrzałe, bo tylko w takiej formie przetrwają transport do Europy. A po drodze dojrzewają. I dlatego są takie niesmaczne. I coraz mniej ludzi je kupuje. Za chwilę znikną z półek. Ciekawe, co pojawi się w ich miejscu? Pewnie naukowcy już pracują nad odmianą śliwki – która jak pomelo – będzie przypominać jakiś znany owoc.. A przede wszystkim będzie mogła długo leżeć w sklepie:D Raz się nadziałam na to cudo i… nie chcę nigdy więcej:D W sensie na pomelo – nie na śliwkę, której jeszcze nie ma:D

Renklody i węgierki po 7-8 zł za kilogram

Polskich owoców zwykle już nie ma w sprzedaży. Chyba, że na bazarze. Na moim były ostatnio renklody i węgierki po 7-8 zł za kilogram. A jabłka antonówki za 4 zł. W sezonie! Helloł! To nie jest cena dla przeciętnego gospodarstwa domowego:(

Dlatego przeciętne gospodarstwo kupuje w markecie. Producent prawdziwych śliwek, przy swoich kosztach, nie ma szansy tam wejść ze swoim towarem, żeby sprzedawać masowemu klientowi. W efekcie, nasze dzieci nie będą znały smaku prawdziwych owoców. Bo tych po prostu nie będzie w łatwym zasięgu. Zamiast nich będą genetycznie modyfikowane, zrywane długo przed swoją porą, z minimalną ilością wartości odżywczych, trwałe produkty przypominające owoce. O smaku tych prawdziwych młodzi ludzie będą dowiadywać się z książek albo opowieści starych ludzi, którymi przecież kiedyś będziemy.

W tym sezonie dużym sentymentem obdarzam borówki. Na początku lata wylądowałam z szybką wizytą na farmie borówek i zobaczyłam hektary krzaków, na których rosły. Są bardziej trwałe od jagód, rosną całe lato, więc hodowla ma szansę być opłacalna dla producenta. Całkiem inaczej niż jagody, których w tym sezonie nie widziałam, w ogóle.

Tak właśnie wygląda współczesna hodowla jedzenia. Połacie ziemi na której produkuje się jeden gatunek. Inaczej producentom się to nie opłaca.

Producentom nie opłaca się różnorodność

Jako psychodietetyk w swojej pracy zachęcam ludzi do tego, aby sięgali po prawdziwe owoce i warzywa. Przy czym stale podkreślam, że te najbardziej przyjazne naszemu zdrowiu to te, które wyhodowane najbliżej nas… Zapominam niestety o tym, że kategoria „blisko nas” też podlega prawom rynku. Producentom nie opłaca się różnorodność. Gdy chcą żyć z tego, co kochają potrzebują znaleźć ten rodzaj hodowli, który pokochają także klienci supermarketów. A więc stale muszą kombinować, jak wyhodować taniej. Inaczej zostaną z towarem na zimę albo i na wiosnę.

A gdy producent jedzenia kombinuje, to różne tego bywają skutki. Nie tak dawna afera dotycząca tego, że sól przemysłowa wylądowała w sprzedaży wyraźnie nam o tym przypomina. A ja ją przypominam Wam:D

25 sierpnia. Dzień Polskiej Żywności

Przed nami dzień polskiej żywności. I taką właśnie smutną refleksję mam, że przed nami ciężkie czasy. Już teraz jemy tylko to, co podsuną nam supermarkety. Bazary zamieniają się też powoli w luksusowe miejsca, w których kupuje się żywność z certyfikatami. A zwykłemu Kowalskiemu niespecjalnie zależy na etykiecie ze znakiem bezpieczeństwa. Gdy masz do nakarmienia dwójkę (i więcej) dzieci, to Twoje koszty życia są bardzo wysokie, przy obecnych cenach. Po prostu rezygnujesz z tzw. lepszych produktów i zadowalasz się przeciętnymi. Tyle, że to oznacza, że ta większość, która dzisiaj wychowuje dzieci na przeciętnych smakach i na przeciętnej jakości jedzenia, będzie częstymi użytkownikami służby zdrowia. Oraz nie wykształci nawyku spożywania wysokiej jakości jedzenia. Nie od dzisiaj wiadomo, że jedzenie codziennie wpływa na nasze zdrowie i na nasz wygląd, a w szczególności oddziałuje na nas w długiej perspektywie. To dlatego tak ważna jest różnorodność w diecie i tzw. „czysta micha”. To jedyny sposób, żeby zminimalizować skutki złych nawyków żywieniowych, czyli alzheimera, miażdżycę, cukrzycę oraz wszelkich odmian raka oraz uniknąć niedoborów. Nawet suplementy nas nie ratują, bo organizm ludzki, lepiej przyswaja składniki z naturalnych produktów niż z przetworzonych. A pastylki, wyciągi, kapsułki, krople itd… to przetworzony produkt. Zdecydowanie lepiej jest jeść dobrze niż dobrze się suplementować. Ale o tym napiszę kiedyś indziej.

foto z: www.blog.docenpolskie.pl

Dawno zapomnieliśmy prawdziwe smaki

Niestety, dawno zapomnieliśmy prawdziwe smaki. Obserwuję to, gdy prowadzę moje lekcje gotowania:D Niby to takie proste zrobić masło, ale uczestnicy zawsze są zdziwieni, że aż tak proste. I aż tak smaczne. Że smak prawdziwego masła i prawdziwej maślanki mocno odbiega od tego, co znamy, gdy kupujemy te produkty w sklepie. I że nie ma potrzeby dodawać żadnych dodatkowych składników, które wydłużą okres przydatności do spożycia. I obserwuję ich miny, gdy sobie uświadamiają, że naprawdę nie wiedzą, co kupują.

Baaa, za każdym razem, gdy robię masło orzechowe, to sama się dziwię, czemu wcześniej na to nie wpadłam. I dlaczego w składzie tych kupowanych są dodatkowe składniki, skoro orzech tak cudownie się sam zmaśla? Czyżby po to, żeby zwiększyć objętość?

Kochajmy polskie produkty

No i z takim apelem do Was piszę: kochajmy polskie produkty i kupujmy je, gdy tylko będzie taka możliwość.

Wiem, że często są droższe. Ale sami pozwoliliśmy szefom ds. zakupów wielkich spółek zaglądać nam do kuchni i decydować, co będziemy jeść. Chociaż od święta dajmy sobie prawo poczuć, jak smakuje prawdziwe jedzenie. To zebrane niedaleko, które nie spędziło tygodni w transporcie, ale zostało zebrane dopiero co. No, może nie musimy wierzyć w to, że nocą ktoś dla nas specjalnie zrywał jabłka czy śliwki, ale uwierzmy, że jest możliwe, że ten transport nie jechał do nas przez całą Europę, ale po prostu z sąsiedniego województwa?

Trzy znaki smaku

Żeby wiedzieć, co jest polskie, a co nie, warto odwiedzić TRZY ZNAKI SMAKU😀 Znajdziecie tutaj historie producentów ulubionych polskich produktów oraz receptury na niektóre ulubione potrawy:D Oczywiście, także informacja o certyfikatach:D Bo wart je rozumieć i odróżniać:D

Życzę Wam, aby Was było stać, na kupowanie TYLKO certyfikowanego jedzenia Click To Tweet

A z okazji DNIA POLSKIEJ ŻYWNOŚCI, życzę Wam, aby Was było stać, na kupowanie TYLKO certyfikowanego jedzenia:D

Gdybyś chciała nauczyć się, jak skracać drogę prawdziwego jedzenia na swój talerz, albo coraz częściej martwi Cię, że słabo planujesz całą to domową logistykę – daj mi, proszę, znać:D Najlepiej napisz: monika.kurdej@zasmakujwzyciu.pl lub zadzwoń: 606789681. Na pewno coś razem wymyślimy:D

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu, a w prezencie otrzymasz dwugodzinne nagranie lekcji on-line p.n. "Związek to robota dla dwojga"!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: