Motywacja nie istnieje

MOTYWACJA NIE ISTNIEJE!

Jak mówię to zdanie to zwykle po drugiej stronie następuje cisza…

„Bo jak to tak? Jak to nie istnieje? A całe życie myślałam, że istnieje… No bo istnieje… A Ty mi teraz, Moniko, tutaj z tą motywacją, że nie istnieje…”

Nie mam pojęcia skąd się wzięło to przekonanie, że motywacja jest … czymś…. Tym czymś, co jest niezbędne, żeby coś zrobić.

To pewnie sprawka tych wszystkich trenerów od… motywacji w biznesie. „Jesteś zwycięzcą!” i te sprawy.

Żeby osiągnąć cokolwiek, w życiu i w biznesie, musisz działać

Tymczasem, żeby osiągnąć cokolwiek, w życiu i w biznesie, musisz działać. Musisz kopnąć się co rano w tyłek i zrobić coś, co sprawi, że zbliżysz się do oczekiwanego rezultatu. Ale nich pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie był w sytuacji, że robił, robił, robił i nie wiedział po co.

Skądś nam się to wzięło, że angażujemy się w działania, które bywają bez sensu. Tak może być nie tylko ze zmianą sylwetki, ale ze wszystkim. Z biznesem również. A może właśnie szczególnie z biznesem. To tutaj, w wielkich firmach, ludzie nie zawsze wiedzą, do czego są te sreberka, które zawijają. I pewnie stąd to pojęcie motywacji? Że niby taka potrzebna. Wyobrażam sobie, że jeden robotnik mówi do kierownika: „kierowniku, powiedz mi coś motywującego, bo mam tak nudną robotę i tak jej nie rozumiem, że jak czegoś mi nie powiesz, to ja palcem nie kiwnę, żeby wykonać chociaż jeden ruch!” Nie wiem, czy to możliwe, ale ostatecznie, jak przyjrzymy się firmom i ich strukturom, to Ci biedni kierownicy właśnie od tego trochę są. Mają za zadanie popychać kijkiem sprawy, które utykają. A tym kijkiem jest .. właśnie kijek. Rzadziej marchewka:D

Pomimo monotonni wystarczyło się ruszyć, siąść za biurkiem – i jakoś to szło

I założę się, że wielokrotnie byłyście w sytuacji, gdy trzeba było robić, pomimo nudy. I że pomimo tej monotonni wystarczyło się ruszyć, siąść za biurkiem – i jakoś to szło.

Ja tak miałam dwa lata temu, gdy wróciłam na etat. Przyjęłam pierwszą z brzegu robotę – to było siedzenie na słuchawkach. Wierzcie mi, pomimo wielkiej sympatii do  tej pacy (taaak, można kochać gadanie przez telefon, a z ciekawymi ludźmi to już w ogóle jest bajecznie) moich zleceniodawców i słuchaczy – to było monotonne. Wykonywanie połączeń przez 8 godzin dziennie, jest mega, mega, mega monotonne i zmóżdżające. Nawet przy mojej kreatywności i umiejętności zaskoczenia rozmówcy sucharem – na koniec dnia jesteś jak królik. Chcesz kicać i chrupać trawę. Masakra. A jednak tuzin ludzi koło mnie wykonywał te same zadania, co ja. Codziennie. Z mniejszym lub większym entuzjazmem. Z odrobiną marudzenia. Czaaaaasem ociągając się… Ale wykonywał.

Czy był tam ktoś, kto nas motywował?

Nic z tych rzeczy (a nawet przeciwnie:P).

I co?

I nic! Firma ma  się dobrze. Czyli robota została wykonana. Żeby osiągnąć rezultat wystarczyło:

  • dojechać do biura na czas,
  • siąść do biurka,
  • zalogować się,
  • założyć słuchawki
  • i … gotowe.

(jeszcze kawa była na koszt firmy:D Taaaadaaaam!)

No dobra – ktoś powie – ale to biznes. A zmiany stylu życia dotyczą czegoś całkiem innego.

Jak przejechałam się na samym początku praktyki?

Bynajmniej! Wiesz, jak przejechałam się na myśleniu o tym, że można kogokolwiek zmotywować do zmiany stylu życia?

To było na samiuśkim początku mojej pracy jako psychodietetyk. Nic nie wiedziałam. Nic nie umiałam. Ale za to miałam zapał.

Nazwałam siebie MOTYWATOREM ODCHUDZANIA. To miał być taki trik. Że niby na rynku pełno coachów i dietetyków, i trenerów… to jak będę kimś innym. Takim właśnie motywatorem. Rezultat? O jeżu! Stado kobiet, które … poszukiwały motywacji w odchudzaniu. A to znaczy, że wiedziały, co robić, wiedziały, że muszą to zrobić, ale… z jakiegoś powodu tego nie robiły. A ja, pierdoła, gadałam z nimi godzinami, jeździłam za nimi na drugi koniec Warszawy, „motywowałam”. Po czym Panie mówiły „to nie działa”. Nie kupimy od Ciebie tej usługi!

No jak ma działać, jak Ty nie działasz!?

No jak ma działać, jak Ty nie działasz!?

Oj, frustrujący to był czas 😀 Na szczęście już minął. I był bardzo potrzebny. Nikt teraz, tak dobrze, jak ja nie wie, że MOTYWACJA NIE ISTNIEJE!!! A żeby osiągnąć dowolny rezultat MUSISZ DZIAŁAĆ. DZIAŁAĆ!!! Dzień po dniu, dzień po dniu, dzień po dniu.

MOTYWACJA NIE ISTNIEJE!!! Click To Tweet

Tymczasem, pierwsze klientki liczyły na to – nie, że świadomie – że stanie się cud, że coś im się przestawi w głowie od spotkania ze mną; że coś im się tam przeklika i … zaczną działać inaczej. Nawet same mi tak o tym mówiły: „myślę, że mogłabyś tak mi jakoś przestawić w głowie, żebym już mogła trzymać się diety”.

Nic dziwnego, że nie interesowała je praca w moich docelowych programach. Bo to są wymagające zaangażowania programy. Nie ma czarowania i dzielenia się tajemną mocą. Jest praca. Dużo mentalnej roboty. Dużo pracy z emocjami. Dużo odkrywania przyczyn otyłości, bezradności, niemocy…

Ale i tak trzeba działać.

Pokaż rezultaty

Dlatego mocno i głośno mówię: MOTYWACJA NIE ISTNIEJE! Możecie z tym dyskutować, ale najpierw pokażcie rezultaty.

A na brak motywacji najlepiej działają nawyki. Jak już nie musisz się zastanawiać, co tam masz wrzucić sobie do torebki, gdy wychodzisz. Jak jesteś na zakupach i większość Twojego koszyka zajmują warzywa.. i w ogóle produkty nie przetworzone. Gdy już nie musisz wbijać w kalendarz przypominajki, że trening – bo się budzisz o właściwej porze, a przy drzwiach czeka na Ciebie spakowana torba. To masz już nawyki. A nawyki to nic innego jak działania powtórzone wielokrotnie. Baaaaardzo wielokrotnie:D Łatwizna:D

Na brak motywacji najlepsze są nawyki

Dlaczego więc tak wielu ludzi ma kłopot ze zgubieniem kilogramów? Ze zmianą stylu życia w ogóle?

Po pierwsze,

nie znają tego modelu. Dali się kiedyś przekonać, że motywacja to jest jakiś twór, coś jak geniusz, który spływa skądś (może z nieba) i oplata ich niewidzialną nicią. Więc czekają. Bo ta nić ma takie czarodziejskie połączenie z rzeczywistością (może to WIFI?) i dzięki temu przyciąga sukces. Czyli, w praktyce, wyrzuca z szuflady chleb – i zastępuje go jajami i warzywami. Do tego sama wymienia garnki na takie, żeby można w nich było przygotować kurczaka (boziu, ile można jeść tego nudnego kurczaka!) z warzywami. Bez tłuszczu! A już w ostateczności, ale to naprawdę, w ostateczności – sałatkę ziemniaczaną…

Ach, i jeszcze ta nić, ma taką zdolność, żeby wykopać Cię na trening. Nawet w brzydką pogodę.

Po drugie,

zapominają, że są ludźmi. A jak jesteś człowiekiem, to jesteś słabą istotą. I bardzo lubisz poleżeć na plaży z drinkiem z palemką. Treningi, i w ogóle, cała ta dyscyplina treningowa to jest high level człowieczeństwa. Zwykły Kowalski ma gdzieś treningi. Woli MangoTelezakupy i wibrujący pas, który robi mięśnie podczas snu. I niby w to nie wierzy, ale – same pomyślcie – ile byście nie dały, żeby nie trzeba było się tak wysilać, żeby bosko wyglądać? Ja dałabym bardzo dużo. I najlepiej, żeby to nie były moje pieniądze:D

Ile byście dały, żeby nie trzeba było się wysilać, żeby bosko wyglądać? Click To Tweet

Po trzecie,

nie przewidują trudności. Każdy inżynier to wie – a ja jestem Pani inżynierowa, to też wiem – że w każdym projekcie będą problemy. Więc jak pisze program, albo buduje wieżowiec, to przewiduje, co się może wydarzyć. Że robotnik zapije. Że koparka się wywróci. Że dostawca będzie robił siupy przed oddaniem kodu.

A Kowalska ma inaczej: bierze dietę i mówi „od jutra”. I ona naprawdę wierzy, że jej się to uda.

Ale jutro pada…

Więc przekłada na kolejne „od jutra”.

A potem na kolejne.

A potem są już święta… i już się nie opłaca nic robić… Bo i tak się przytyje:D

Znacie to? Znacie:D

A przecież wystarczy zrobić coś małego. żeby zacząć: może zrobić pierwsze śniadanie w diecie, a potem drugie, a potem kolejne…, żeby doczekać się rezultatów, ale…

… zawsze jest jakieś ale…  I nie ma to nic wspólnego z motywacją. Bo MOTYWACJA NIE ISTNIEJE!

Spotkanie on-line 27.11.2017 o godzinie 21.00

A dla opornych misiów (misienieudaje), które nie wiedzą, jak to zrobić, żeby było dobrze spotkanie on-line. W poniedziałek, 27.11.2017 o 21.00.

Powiem Wam więcej o tym, dlaczego Wam się nie udaje. I będę Was zachęcać, żebyście zrobiły coś bardzo konkretnego – wtedy Wam się na pewno uda. Co to będzie? To będą 4 kroki, które pomogą Wam zrealizować cel sylwetkowy. Choć ja mam nadzieję Wam nieco zmienić myślenie. PRzestaniecie realizować te pierdzielone cele sylwetkowe, a zaczniecie…

… nazwałam to spotkanie: PIGUŁKA NA KOBIECĄ NIEMOC, bo strasznie dużo dziewczyn skarży się, że nie może, nie chce, że im się nie udaje itd… No i marzy o tym, żeby ta motywacja spłynęła z nieba i oplotła je tą boską nicią, o której pisałam wcześniej… To o tym wszystkim będzie.

I będzie jeszcze więcej, bo dzielę się z Wami niepopularną wiedzą. A tę trzeba przekazać, jak ludziom, którzy nic nie wiedzą. Po co miałabyś się ze mną spotykać, gdybym miała dla Ciebie wiedzę z internetu:D Nic z tych rzeczy. Ale przygotuj się, bo znowu będzie nie jak u innych:D Rozdaję wiedzę, która zmienia ludzi, i w ogóle cały świat, za darmo. Więc przygotuj się na hardkory:D I weź ołówek, żebyś mogła notować. Nieważne, ile prezentacji Ci wyświetlę. Twój mózg zarejestruje lepiej to, co sama zapiszesz. A my będziemy siedzieć do oporu. Nawet do północy. Bo wiem, że przekonanie Was do działań, które Wam pokażę, to będzie duże wyzwanie. MangoTelezakupy działają prościej:D

Jak zrobicie to, o czym Wam powiem, to będziecie odnosić sukcesy na każdym polu

Ale, jak zrobicie to, o czym Wam powiem, to będziecie odnosić sukcesy na każdym polu. Szczególnie w biznesie, bo narzędzia będą z górnej półki. Do zastosowania, gdzie chcecie. 

Żeby skorzystać wypełnij formularz poniżej. A jak klikniesz TUTAJ poznasz więcej szczegółów dotyczących spotkania.

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu, a w prezencie otrzymasz dwugodzinne nagranie lekcji on-line p.n. "Związek to robota dla dwojga"!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: