W drużynie łatwiej….

To odchudzanie, to głupie… jak nie wiem…
Organizm, ta cudowna maszyna, jeszcze długo, długo będzie kombinować, jak tu sprawić, żeby trochę tego tłuszczu nazbierać… I dlatego tak strasznie odradzam diety. Jak żyjesz po swojemu i zmieniasz nawyki – to nie ma tego szoku dla komórek, który sprawia, że płaczą one z bólu.
W dniu pisania tegoż jestem pięć lat po schudnięciu. I cały czas czuję, jak ciało nie wierzy mi, że to na trwałe.
Dlatego codziennie muszę pielęgnować swoje nowe nawyki: zjadanie 5-u posiłków, co 3 godziny gdzieś, niemal codzienne ruszanie się, potem planowanie tych posiłków, co zaczyna się na długo przed zakupami itd… Gdyby nie moja rodzina to nie dałabym rady.
To samo jest u Ciebie. O ile nawyki możesz mieć całkiem inne od moich, to już pożądane wsparcie u najbliższych jest uniwersalne. Inaczej wrócisz do tego, co stare. Wystarczy, że parę razy z powodu pracy zaniedbasz posiłki, zakupy, padniesz wieczorem jak pies…
Z kimś jest super łatwo. I ta pierwsza wspierająca osoba, to Twój facet (albo kobieta). To on podstawi Ci pod nos pierwszy posiłek/ Albo zapakuje pudełko do pracy. Albo pomoże Ci nieść zakupy:P
Kluczem jest powiedzieć, jasno i precyzyjnie, czego chcesz.
……………………….
Chcesz mi powiedzieć, że ten człowiek, z którym żyjesz, który mówi Ci, że Cię kocha, nie zrobi tego, o co go poprosisz?
Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: