Kurczak, kalafior i co tam jeszcze?

Pod względem praktyczności to moje ulubione jedzenie. Otwieram lodówkę, wkładam do pudełka kurczaka i co tam mam.. i gotowe. Cała sztuka jednak to mieć w lodówce już przygotowane do zabrania, czyli pozostałości po kolacji:) Kalafiora, wiadomo, nikt u mnie w domu – oprócz mnie – nie zje. Mięsa przygotowuję więcej. I gotowe.

Z kalafiorem to jest tak, że mało kto, go lubi. Ja też, jak się zapomnę i go rozgotuję to już go nie zjem. Nawet w sałatce z majonezem nie dałabym rady. Więc muszę być bardzo uważna, ale tym razem mi się powiodło:)

Na mięso mam następującą sztuczkę. Przygotowuję szybką marynatę z tego, co pod ręką. W wersji ze zdjęcia:

  • sok z cytryny,
  • olej,
  • bazylia (dużo bazylii),
  • sól i pieprz.

Kawałki kurczaka lądują w pojemniku z marynatą na min. 20 minut. Potem na rozgrzaną patelnię. Potem gorące na stół, a obok ogórki kwaszone, buraki ćwikłowe, a ostatnio pomidory z cebulką i kalafior. Co zostanie trafia do pojemnika i mam do zabrania z sobą:) Tadam:)

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu, a w prezencie otrzymasz nagranie lekcji on-line p.n. "Związek to robota dla dwojga". Tak, tak... psychodietetyk, a gada o związkach. Tak to jest, gdy pracujesz z człowiekiem... nie z dietą:D A poważnie, to w tle mojej pracy jest dużo o związkach. Więcej w materiale:D Zapraszam i baw się dobrze:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: