Zdrowa – Szczupła – Bezwiekowa. O co w tym chodzi?

To było dawno, dawno temu. Siedziałam na ławce pod domem i myślałam o tym, jakie stworzyłam życie. Ptaki nad głową zanosiły rzewne trele, wiatr całował blade łydki, a słońce próbowało dostać się pod słomkowy kapelusz. To był taki czas, gdy czułam, ze wypełniłam ten cały kobiecy kulturowy schemat, w którym miałam skończyć dobrą szkołę, znaleźć męża i urodzić dziecko. Obok mnie, na ławce siedział mój młodszy synek. Możliwe, że miał wtedy 1,5 roku. Starszy właśnie niszczył buty ciągnąc nogi za czerwonym jeździdełkiem…

Sprytna dziewucha

No i ja, sprytna dziewucha, wszystko to zrobiłam przed 30-tką. Dokładnie tak, jakby to był jakiś sprawdzian z zaradności życiowej. W efekcie, gdy dotarło do mnie, że nie wiem, co dalej – przeraziłam się. I to nie na żarty. Z tamtej perspektywy opcje były dwie: rodzic dalej albo zabierać się z tego świata…

Żadna nie pasowała…

Dlatego wymyśliłam odchudzanie. Najpierw dla siebie, a potem jako zawodową specjalizację. Bo za każdym razem, gdy dzieją się w moim życiu zmiany: tyję albo chudnę. Taki kretyński schemat, z którego chciałam się wyrwać…, ale się nie udało. Niby schudłam i dobrze wyglądam, a ciągle się odchudzam. Ciągle centrum mojego życia są jedzenie i zakupy spożywcze. Tyle, że teraz mam mniej czasu, bo ok. 5 godzin tygodniowo zajmują mi treningi. Więc zamiast lżej – mam ciężej, bo wszystko, co mam do zrobienia muszę zrobić tak, żeby jeszcze wyrobić się z aktywnością ruchową.

Schudnąć, żeby się podobać i robić efekt WOW! Click To Tweet

No i zmieniły mi się problemy. Kiedyś chciałam schudnąć, żeby się podobać i wszędzie robić efekt WOW! Dzisiaj zależy mi na zdrowym kręgosłupie, mobilności (w kontekście niezależności) i wkurza mnie, że świat jest tak bezlitosny dla kobiet. Albo jesteśmy za młode, albo za stare. Albo obydwa jednocześnie – zależy, co akurat pasuje. A w chwili słabości to jesteśmy po prostu sterotypowe baby, którymi nie należy się przejmować.

W związku z powyższym postanowiłam nieco przeformułować moje działania i odejść od typowego odchudzania. Postanowiłam zostać totalnie odjechaną psychodietetyczką i zachęcać kobiety do praktykowania bezwiekowości.

Bezwiekowość, czyli…

Bezwiekowości, czyli takiego stanu, w którymi nikt nie wie, ile masz lat:D

Bo wiecie… to nie daje spokoju. Ach, jakież to musi być irytujące dla tych, którzy nie wiedzą, ile ta kobieta ma lat… Wygląda na 40, ubiera się na 25, mówi z takim sensem, jakby miała 60…

Dostrzegłam, że są kobiety, które wolą to od odsysania, prasowania czy wypełniania zmarszczek. To jest takie troszczenie się o siebie, z którego wiele wynika na dzisiaj i na przyszłość. Gdy idziesz do gabinetu po zastrzyk, to za chwilę musisz powtarzać, a gdy się pięknie o siebie troszczysz to chodzisz po świecie, jakby nigdy nic, a czego się nie dotkniesz to jest super i ekstra. I jeszcze ludzie dookoła zaintrygowani szepczą :”rety, ile ona ma lat?”, „widziałeś, nogę na szyję w telewizji zakładała…”

Wypaliłam się jako psychodietetyk

Wszystko zaczęło się od tego, że wypaliłam się, jako psychodietetyk. Przestało mi się chcieć zajmować się problemem estetycznym. Jak słyszę o tych boczkach, które rozwalają kobietom dzień, to chcę pozamykać dziewczynom wszystkie lustra w szafie. Jest tyle wspaniałych rzeczy, które kobiety mogą zrobić, żeby czuć się wspaniale… a one tylko boczki i boczki.

Ale co zrobić. Normy społeczne to mocny system. To jest ten sam system, który niemal wbił mnie w depresję. Co by było, gdybym się w tamtym miejscu zatrzymała? Jak Jancio Wodnik, zostałabym na tej ławce, rodziłabym dzieci, jedno po drugim, we włosach hodowałabym pszczoły, a pod pachami ptaki… Cel chwalebny, bo dzieci są cudne, ale czy życie udane?

Dlatego moja psychodietetyka, choć od początku stoi na mocnym fundamencie misyjnym, też się zmienia. Moim celem wcale nie jest upiększać świat. Może i ładne to hasło, ale nieprawdziwe. Moim naprawdę wielkim celem jest – od samego początku – wprowadzić do świata więcej harmonii i autentyczności. Zmęczyło mnie to ciśnienie na wyglądanie. Wolę, jak kobiety w swoim tempie szukają swojej talii, a przy okazji znajdują pasję do aktywności ruchowej i do robienia rzeczy własnymi rękami. Bo nie zrobisz talii bez aktywności ruchowej i diety. A w epoce, w której wszystko jest w internecie (albo w chmurze) zwykłe, ale własnoręczne, ugotowanie obiadu, czy umycie podłogi mopem ma dużą wartość. Uzmysławia, gdzie i w czym jest prawdziwy sens. I co należy robić w życiu, żeby żyć naprawdę.

Dla każdej z moich kobiet to „naprawdę” znaczy coś zupełnie innego. Dla Eli to było oddzielenie się od biznesu męża i stworzenie swojego, dla Gosi stworzenie związku, dla Mileny zaplanowanie biznesu tak, żeby mieć więcej odpoczynku. Powiesz, że błahostka, ale dla wielu kobiet niezbędna i wymagająca edukacji.

I do tego zachęcam dziewczyny na grupie. Zależy mi, żeby to było przyjazne miejsce, w którym uczymy się, jak znajdować szczęście w codzienności. To proste, ale niełatwe. Nie dla kobiet, które są zapracowane, zmęczone i w wielu rolach jednocześnie. Żeby poczuć, że jesteś i że żyjesz potrzebujesz po prostu siąść na d… i oddychać. I tylko Ty wiesz, jak to jest trudne.

Stworzyłam grupę ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA

Dlatego stworzyłam grupę ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA. Zapraszam tutaj wszystkie kobiety zainspirowane ideą autentyczności i harmonii. Nie, że nie gadam już o jedzeniu. I nie, że tutaj tylko siedzimy i oddychamy. Byłoby super, ale to nie wystarczy. ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA kobieta zna swój wewnętrzny GPS, a historia rodziny nie jest jej przeznaczeniem. Wiem, co mówię – pochodzę z rodziny zarażonej otyłością, a w konsekwencji cukrzycą i jej pochodnymi. Teoretycznie jestem skazana na te choroby, ale póki co trzymają się ode mnie z daleka. Odkryłam kod swojego naturalnego zdrowia i właśnie tą wiedzą dzielę się z innymi. Bo chcę, żeby im było łatwiej. Nie mam ambicji uzdrowić całego świata, ale jeśli tylko uda mi się zainspirować Cię do robienia rzeczy właściwych – to osiągnęłam swój cel. W zmianach stylu życia wiele zależy tylko od Ciebie.

Co naprawdę znaczy samotność

Ważny jest dla mojej pracy także wątek dotyczący samotności. Nie uwierzysz, ale miałam w swoim życiu czas, który pozwolił mi odkryć, co naprawdę znaczy samotność. I wtedy zapragnęłam otoczyć się kobietami, które będą łapały w lot, o co mi chodzi. Zamarzyłam o wspólnych wyjazdach, o wspólnych artystycznych randkach, o swobodzie siedzenia okrakiem, a w szczególności prawdziwej sieci, prawdziwych kobiet, które wiedzą, czego chcą i to realizują. I wtedy okazało się, że to nie takie proste. Że potrzebny jest naprawdę mocny o odważny przekaz, aby kobiety wyrwać z obowiązującego systemu, w którym praca na rzecz rodziny jest najważniejsza. Dla kobiet niezwykle trudne jest powiedzenie „TERAZ JA”. Na grupie ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA spotykają się dlatego, że to jest proste. Grupa pozwala małymi krokami oswoić się z nową, lepszą, dopasowaną do nich rzeczywistością. Wreszcie mają koło siebie osoby, które mają tak samo.

I ja też mam to, czego chciałam. Grupę kobiet, które łączy wspólny fundament. Podobne doświadczenia.

Toksyczne dla kobiet schematy

Dlatego ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA jest dla mnie głęboką ideą związaną z edukacją kobiet.  Na szczęście żyjemy w XXI wieku i możemy dużo więcej niż nasze rówieśniczki w XIX, ale dalej poruszamy się w toksycznych – toksycznych dla kobiet – schematach. Pierwszym z nich jest zapominanie o sobie. Zaraz potem skupianie się na powierzchowności. Dużo łatwiej jest w sterylnym gabinecie wyprasować zmarszczki i wygnieść cellulit, niż zbudować postawę pełną optymizmu i nastawienia na rozwiązania.

Dlatego moim celem – dla moich bezwiekowych kobiet – jest uczyć je w pierwszej kolejności zadowolenia z siebie. Zwykle wymagamy od siebie bardzo dużo. Bierzemy na siebie wiele zadań i zdarza się, że upadamy pod ciężarem zobowiązań. Ale zamiast ocenić swoją sytuację realnie – bijemy w siebie, jak w bęben ciężkimi, krytycznymi słowami. To samo jest z codzienną pielęgnacją. Nie znam kobiety, która odważnie patrzyłaby w lustro i mówiła „jestem ładna, piękna, mądra, zaradna”. Już łatwiej unikać patrzenia na siebie.

Nasi bliscy rzadko widzą naszą wrażliwość. Chętnie ją skrywamy pod maską zaradnej Herod-Baby. I tylko nocami, gdy nikt nie widzi, pozwalamy sobie na płacz w poduszkę. A gdy nie znajdujemy potrzebnego wsparcia tu gdzie żyjemy, dociera do nas, jak bardzo samotne jesteśmy pomimo intensywnego, pełnego wyzwań i zadań życia.

Przeżyć

Co z tym zrobić?

  • Przeżyć.
  • I nauczyć się kilku niezbędnych umiejętności, aby przyłapywać się na tym, gdy jestem szczęśliwa, zadowolona, uśmiechnięta. Wśród nich m.in.: odpoczynek, prowadzenie listy przyjemności, korzystanie z aktywności ruchowej.
  • Znajdować czas na przyjemności.
  • Mówić do siebie milej, ładniej. Już wystarczy tego krytykowania i porównywania się do innych.
  • Szczęśliwych chwil nie utykać po kątach, tylko wyciągać je na światło dzienne i doceniać.
  • Umieć o nich mówić tak samo dobrze, jak o produktach, które sprzedajesz.

To są konkretne umiejętności, których nikt nigdy Cię nie uczył. Raczej sama wykształciłaś je na swojej życiowej drodze i – jeśli Ci nie pasują – możesz to zmienić. Moja ZDROWA, SZCZUPŁA, BEZWIEKOWA kobieta to potrafi. Zapraszam do grupy lub/i do indywidualnej pracy.

Żeby skorzystać z konsultacji – a jeszcze lepiej z kompletnego programu – możesz też napisać bezpośrednio: [email protected] Informacje o tym, jak wygląda konsultacja TUTAJ.
Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: