Moniko, dlaczego nie jesteś Ewką?

To było straszne.

To był jeden z tych dni gdy prowadzę konsultacje wstępne.

Po drugiej stronie całkiem nowi ludzie i całkiem nowe kejsy do rozwiązania. Dla mnie zawsze to czas wyzwania. I tego dnia żyję na baczność. Koncentruję się, bo chcę dobrze słyszeć moich klientów, ale jednocześnie sama siebie koryguję „Monika, nie przesadzaj. Luzik! Luzik. Robiłaś to już milion razy”.

Normalna, klasyczna trema

Ale wtedy słyszę radio JA.FM: „czy się sprawdzę?”, „czy klient zostanie na dłużej?”, „czym mnie dzisiaj zaskoczą?”. Normalna, klasyczna trema.

Ale tego dnia to już szlak mnie trafił.

Przede mną otyła niunia. Blond włosy, kołnierzyk, usta w dziubek… i ten ton głosu, w którym wyraźnie słyszysz „ą” i „ę”. Dodaj do tego machanie rękami w stylu „ja wiem lepiej” i torebusię na przedramieniu. Bo tak jest ładnie.

Ojjj! Moja wewnętrzna Pani Mądrasińska tego nie lubi. Pani Mądrasińska urodziła się, gdy pracowałam w szkole i nauczałam gimnazjalistów. Pani Mądrasińska lubi, jak uczniowie siedzą równo w ławkach i się nie kłócą. A tymczasem słyszę: „Czemu robisz tak? A czemu robisz tak? A czemu nie robisz tak? Powinnaś zrobić tak… i jeszcze tak…”

„Czemu nie robisz tak, jak Ewka?”

I jeszcze to sakramentalne: „czemu nie robisz tak, jak Ewka?”

Domyślasz się, jaką miałam minę, gdy tego słuchałam… Nie lubię słuchać, gdy ktoś narzeka. Nie lubię, gdy ktoś mnie porównuje z innymi. To rodzi taki we mnie bunt straszny. Zwykle wtedy się oddalam.

Tym razem jednak się nie dało. Miałam Panią u siebie w gabinecie. Wykonała masę pracy, żeby tutaj dotrzeć, a teraz włączony ma problemator. Dziwne, ale muszę to przetrwać i przekuć na jakąś sensowną pracę.

Moja nauczycielka, Gosia Żukowska, dobrze mówiła, że dobrze dobrany klient to już 90% sukcesu. Te wszystkie historie o tzw. trudnych klientach to nic innego, jak historie o źle dobranych klientach. Przechodził i wstąpił – żeby Cię pouczyć. Albo ma zły dzień – zdecydował się o tym powiedzieć właśnie Tobie. Jak na bazarze, gdy wystawisz towar każdemu – spotkasz się z opinią każdego.

Tymczasem żeby do mnie trafić, to się nie da „przechodzić i wstąpić”. Trzeba naprawdę się postarać i dojechać.

Przecież nie przyjechała po to, żeby się wymądrzać…

Taka Pantyzelea Okrutna

A jednak. Właśnie siedzi na mojej kanapie i się mądrzy. A ja słyszę wciąż pretensję, że nie mam tego, nie mam tamtego. Taka Pantyzelea Okrutna. Uderza w najczulsze punkty – nie wiem, skąd je zna – a ja przemagam się i pytam: „super, świetnie, ale jaki jest problem? Skoro tu jesteś to jest jakiś problem, który chcesz rozwiązać…Na pewno nie chcesz pracować nad tym, co u mnie jest do poprawienia…

Przyznaję, to mogło być oschłe, ale ostatecznie klienci nie płacą mi za głaskanie. A moją blond lalunię jakby piorun strzelił.

Ona nie ma żadnego problemu. Ją ciekawi, co to za zawód, który wykonuję i w czym mogę jej pomóc.

Myślę „Znowu to samo!”, ale mówię „jak chcesz rozmawiać o tym, jak ja pracuję to super. Ale w takim razie po co przyszłaś? Ostatecznie można było o to zapytać przez telefon. Czy na pewno jest to główny powód naszego spotkania? Moim celem jest z Tobą pracować i pozwolić Ci samej ocenić, czym jest to, co robię. Gadanie jest dla tych, którzy nie chcą działać…”

„Ale, jak to?” – budzi się nowa wątpliwość – „Wszyscy z którymi kiedykolwiek pracowałam najpierw mnie przepytywali, trochę głaskali, a potem szykowali dietę, której ja miałam się tego trzymać. „Czemu Ty robisz inaczej?”

Robię inaczej, bo to ma sens

„O matko! No robię inaczej, bo to ma sens. Jak kobieto, Ci to wytłumaczyć?” Ale na głos odpowiadam: „Tak, ja też mam ankietę, ale klient wypełnia ją sam. Nie dość, że nie tracimy czasu na wypełnianie tabelek razem to jeszcze oszczędzasz, bo za takie wspólne wypełnianie musiałabyś zapłacić, jak za godzinę pracy”.

Jako psychodietetyk pracuję z Tobą. Nie z dietą. Click To Tweet

Pantyzelea myśli. A ja wpatruję się w jej minę. Widzę ciekawość, po chwili czoło rozjaśnia ulga, a policzki wypełniają się uśmiechem. Już widzi, że ma eksperta przed sobą. Stabilną osobowość, stojącą murem za swoimi wartościami. Słyszę oddech, taki który bierze to wszystko, co się wydarzyło, żeby przefiltrować. I widzę, jak wreszcie moja rozmówczyni siedzi stabilnie. Poprawiła się na kanapie, oparła plecami o oparcie i … mówi o sobie. A ja wsłuchuję się w to, co między wierszami.

Poprzednie doświadczenia (miliony doświadczeń) nauczyły ją, że nic nie działa. Że nic samo nie działa. Że jest pełno ludzi, którzy mówią, że są ekspertami i ona już nie wierzy. Za to dobrze wie, jak istotne jest, żeby się zaangażować w pracę, a ona ma tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia niż szykowanie jedzenia sobie na kolejny dzień. I że to pewnie błąd, ale może u mnie znajdzie potwierdzenie, że tak się da. I że jajecznica z pomidorem jest niesmaczna, a jedzenie na diecie drogie… Że nie lubi gotować i nie wyobraża sobie życia w rytmie jedzenia. Że nie chce być jak te fit-lale z Instagrama, ale jednak ta sylwetka, którą ma, jej nie cieszy. Chciałaby coś zmienić, ale nie wie, jak. Tyle razy próbowała i to nie wyszło…

Człowiek potrzebuje czasem wypuścić to, co go gniecie

Człowiek potrzebuje czasem wypuścić to, co go gniecie. To nie jest przypadek, że trafiła właśnie do mnie. Ja pracuję z człowiekiem – nie z dietą. Nie interesuje mnie realizacja programu, jeśli człowiek nie będzie w nim działał. To jest podstawowa różnica między mną, a innymi. Czemu nie jestem Ewka? Nie interesuje mnie bycie Ewką:D Interesuje mnie, co Ty zrobisz, żeby mieć fajne życie, fajną pracę, fajną dietę i fajne rezultaty.

Po twarzy Pantyzelei poznaję, że dziwi ją moja pasja. Nie lubi, ni rozumie, nie chce jej się. Nigdy w życiu sama nie zajęłaby się psychodietetyką, ale… coś jest w tym, gdy jest ktoś kto robi to, co potrzebne dla innych… gdy działa z misją. Na początku musiała sprawdzić moją prawdziwość…

Wygląda na to, że nie spotkała dotąd osoby, która by żyła swoją pasją i misją… i wygląda na to, że to nowe jest dobre.  Moja klientka też chciała usłyszeć… i poczuć prawdę. Nie cudzą, nie czyjąś, nie książkową, ale moją i swoją.

Z tego biorą się sukcesy

To z tego bierze się zaufanie. To z tego bierze się współpraca. I z tego biorą się sukcesy. Nie wiedziała, po czym pozna, że ze mną będzie miała sukcesy, więc pokazywała sukcesy innych. Pytała między wierszami, pokaż mi, jak będzie z Tobą? Pokaż mi, jak będzie u Ciebie?

Moja metoda polega na zachęcaniu do działań. Gdy mówię „rób po swojemu i pokaż mi, co robisz” to ma to głęboki uczący sens. Skąd masz wiedzieć, że smoothie to wielka pułapka? Jest moda – pijesz smoothie. I nie wiesz, skąd ta oponka wokół brzucha. Z niewiedzy to jest:D Bo nie wiesz, co jest w Twoim smoothie. Smoothie jest dobre na instagrama – nie do życia.

Jako psychodietetyk pracuję z Tobą. Nie z dietą.

Jako psychodietetyk pracuję z Wami. Nie z dietą. Nie z programem. Nie Twoimi nawykami, ale z Tobą. Uczę Cię słuchać siebie. Słuchać Twoich potrzeb. I na tym etapie najtrudniejsze jest odbudować Twoje chęci. A potem to już technikalia. Możesz to zrobić tak, albo tak, albo jeszcze tak. I zadziała:D

To szczególnie ważne dla trenerów personalnych. Zdarza mi się widzieć sytuacje, gdy dziewczyny przychodzą na trening i od samego wejścia podkreślają, że przytyły i że teraz to już muszą przychodzić ze 3xtydz, żeby to wszstko zwalić. Ale jak się próbujesz z nią umówić, sprawić, żeby wpisała do kalendarza to nie ma takiej opcji. Zawsze łatwo Ciebie zastąpić jakimś wydarzeniem. Ja się zajmuję tym, żebyś był wpisany w kalendarz na sztywno. Co się zmieni w Twojej pracy, gdy Twoje klientki będą traktować treningi poważnie – tak jak Ty je traktujesz? Jeśli podoba Ci się pomysł współpracy z psychodietetykiem – koniecznie daj mi znać. Napisz: [email protected] lub zadzwoń: 606 789 681

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: