Trzy odważne rzeczy na święta

G. dzwoni do mnie kilka razy w roku. Przede wszystkim z życzeniami, na święta, ale czasem potrzebuje wsparcia – a ja przecież profesjonalnie słucham. Zwykle nie potrzeba więcej, żeby mogła poczuć się lepiej.

Uwielbiam jej elegancję. Choć zawsze narzeka, że znowu przytyła, podziwiam ją za to, jak nie daje się przekonaniu o tym, że jest gruba. Umie wybrać sweter, który przykryje to, co ma przykryć i apaszkę, która podkreśli to, co ma podkreślić. Nieczęsto spotykam kobiety, które nie zajmując się zawodowo stylem, tak go czują. Może to efekt tego, że G. pracowała dawniej w telewizji. A może to nie ma związku.

Tym razem, przytulona do słuchawki, siedząc w swoim-nie swoim mieszkaniu, z widokiem na morze, skarżyła się na święta. Że wszyscy siądą wymuskani, wyperfumowaniu, wyprasowani do stołu wigilijnego, a ona, z rozwianym włosem i z makijażem robionym w ostatniej chwili, będzie ledwie dyszeć. I że nawet, gdy usłyszy – Kochanie, jaką cudowną kolację nam zorganizowałaś – to jej to wcale nie ucieszy.

Monika, co jest ze mną nie tak?

Wiele kobiet zadaje sobie to pytanie. Niby wiemy, że wszystko można kupić: pierogi, barszcz, rybę w galarecie, ale… gdy przychodzi co do czego, to zaangażowanie pracy i energii w przygotowanie posiłku, który wszyscy zapamiętają na długo, jest atrakcyjną opcją.

Powiedz mi co jesz – a powiem, co skąd jesteś

Zresztą, powiedzenie: “powiedz mi co jesz – a powiem, co skąd jesteś”, ma swoje głębokie uzasadnienie. Każdy region, baaa, każda rodzina ma swoje charakterystyczne potrawy. O czym łatwo przekonujemy się, gdy dołączamy, jako żony/mężowie do nowej rodziny. Myśli się wtedy: “O rety! oni jedzą barszcz czerwony w wigilię!!! To nienormalne… U nas je się zupę grzybową…”

A. – moja druga przyjaciółka – mówi, że ma traumę wigilijną. Na stole w jej rodzinnym domu pojawiał się śledź z beczki, którego ojciec uwielbiał, ale jej totalnie nie smakował – i podany był strasznie: z głową, z ośćmi.. krojony w dzwonka, więc te ości były w całości… to było strasznie słone, bo ojciec jakoś nie miał cierpliwości czekać, aż się ten śledź jakoś w mleku czy w wodzie wyleży… Mama z kolei nie za bardzo ma, do dzisiaj, rękę do gotowania, a wigilijne potrawy szczególnie jej nie wychodziły. Dopiero gdy spędziłam pierwszą wigilię z rodziną męża, przekonałam się, że można inaczej, a święta mogą być wyjątkowe.. I że można jeść śledzie na wigilię.

– Ale i tak jakoś wolę wyjechać w tym okresie, niż pilnować stołu…

Świąteczne fit-jedzenie

Ja sama, gdy na pierwszym miejscu naszych rodzinnych, świątecznych, rytuałów wymieniam “stres świąteczny”. Mocno przejmuję się swoją sylwetką, a święta z całym tym swoim  klimatem biesiadowania doprowadzają mnie do szewskiej pasji.

Może to nie wybrzmiewa z moich postów, ale wkurza mnie to, że nie mam wpływu, na to co pojawi się na wigilijnym stole. Kiedyś próbowałam włączyć się w przygotowania kolacji. Zrobić bardziej po swojemu, ale nasze mamy nie bardzo wiedzą, co mają zrobić z tymi moimi fit-pomysłami na jedzenie. Czuję, że wchodzę im w paradę .

Poddałam się.

Nie musisz zjeść wszystkiego

Myślę o tym, co mnie czeka w grudniu, już od października. I w końcu zostaję przy tym, że powtarzam sobie, jak mantrę “PRZECIEŻ NIE MUSISZ ZJEŚĆ WSZYSTKIEGO”. Kompot z suszu rozcieńczam wodą, bo to jest taka bomba cukrowa, że szok. I wolę zjadać te dania, które mają mięso – nie ciasto:D Ale i tak to jest walka z wiatrakami. Tradycyjne, bożonarodzeniowe potrawy, nie są w ogóle fit. A Lewandowska i Chodakowska nie przebiły się ze swoim przekazem do języka miłości naszych matek. W poradniku “Przygotuj się na pokusy” zdradziłam wszystkie sztuczki, które zastosowałam – a teraz Ty możesz zastosować – żeby wymknąć się przesadzie jedzeniowej.

Świąteczne treningi

Ja sama nie jestem wolna od DZIWNYCH świątecznych rytuałów, które kiedyś zapewne dobiją moich synów. Bo nie o jedzenie w tym wszystkim chodzi, ale o to, co konstytuuje Cię, jako członka tej rodziny, tej społeczności. Co określa Twoją tożsamość.

U mnie są to treningi. Święta przestały być dla mnie powodem na ich odpuszczenie. Bieganie jest dostępne wszędzie i niemal przy każdej pogodzie. TRX z łatwością można zawiesić na drzwiach i zrobić szybki trening dowolnej partii ciała. Kettle, step, piłki lekarskie, worek z piaskiem – też stoją w dostępnym miejscu i zapraszają do ćwiczeń. A dowolna siłownia, w dowolnym mieście, działa właściwie przez całe święta. Ich menedżerowie dobrze wiedzą, czego potrzebują pasjonaci kulturystyki.

Czy klimat obżarstwa może sprzyjać trzymaniu formy? Click To Tweet

Można powiedzieć, że klimat obżarstwa w mojej rodzinie, sprzyja trzymaniu formy.

Świąteczne “odchamianie”

Inny zwyczaj, odnaleziony nie bez trudności – to świąteczne “odchamianie”. Zaczęło się, gdy dzieci były małe, a ja nie chciałam, by przyjęły tradycję siedzenia za stołem, jako swoją. Trafiliśmy na przedstawienie “Krakowiacy i górale”. W kolejnym roku na “Królową śniegu”. Potem trafił się jakiś koncert świąteczny (nic z niego nie pamiętam). A potem, to już we dwoje do “Och Teatru”  – na cokolwiek – byle w bliskim terminie świąt.

A skoro w tym roku młody upomniał się o bilet, to chyba możemy to nazwać sukcesem wychowawczym.

Już sobie wyobrażam, jakie wrażenie na ich kobietach/żonach/partnerkach robi hasło “W święta idziemy do teatru z rodzicami” 😉

Karmienie. Osobliwy język miłości

Niemniej, jestem z tym, że każda rodzina ma swoje rytuały świąteczne. Nie mówię, że macie robić tak, jak ja. Nie twierdzę, że moje rozwiązania są super. Pisząc o tym, mam nadzieję podzielić się z Wami odrobiną inspiracji i może kogoś uda się uwolnić od przeciążenia świątecznego. Dobrze wiem, że jak G., z pierwszego akapitu tego tekstu, mówi, że siada zmęczona do kolacji – to jest to jej rytuał. A gdy A. wsiada w auto i włącza na GPS kierunek “Austria” – to to także jest jej rytuał.

I warto je pielęgnować. Po nich właśnie poznają się rodziny na całym świecie. To one są tym, co nazywamy klimatem świąt. To one wyznaczają tematy rozmów przy stole. To one sprzyjają stałości związków i weryfikują nowych członków naszych rodzin 😉

Dla mnie to bardzo ciekawe. Jestem nauczycielem-antropologiem-socjologiem z pasji (i z pierwszego wykształcenia). Świadomie przysłuchuję się rozmowom ludzi w kolejkach. Gapię się, co mają w koszykach. A dzisiaj z dystansem przyglądam się zdziwieniu mojej mamy, gdy wnuki (czyli moje dzieci) nie odpowiadają entuzjazmem na hasło: “przynieś śmietanowiec z lodówki”. Ja i mój brat zajadaliśmy się tą potrawą na wyścigi…

Moje dzieci wyraźnie nie wiedzą, o co chodzi z tym językiem miłości wyrażanej karmieniem. I to też jest ciekawe. Udało mi się odejść od tradycji mojej rodziny. Ale tylko ja wiem, ile pracy mnie to kosztowało…

Jakie są świąteczne rytuały Twojej rodziny?

  1. Zachęcam Was, jako ćwiczenie świąteczne czy noworoczne, żebyście poszukały świątecznych rytuałów Waszych rodzin. Takich, po których na końcu świata się poznacie. Baaa, nawet z zamkniętymi oczami…
  2. Nie odpuszczajcie też treningów. Pupa się sama nie zrobi, a węglowodany, których pełno w pierogach, krokietach ciastach – będą Wam służyć. Nie bez powodu biegacze długodystansowi zjadają makarony przed zawodami. Świąteczny trening może być więc treningiem życia.
  3. Koniecznie wyśpijcie się. Albo, jeszcze lepiej, zróbcie to, co kochacie, na co właśnie teraz macie czas. Możecie pisać, śpiewać, układać kartki pocztowe w kartonach, robić choinki z książek, szydełkować, pić kawę z termosu albo pitrasić na tarasie na kuchence turystycznej (spodobała mi się koncepcja mikrowypraw z tej książki). Najważniejsze, żeby to było WASZE. Święta mają znaczenie dla tożsamości jednostki i otoczenia w którym żyje. Dla mnie było ważne, żeby uwolnić się od tożsamości objadaczki/przejadaczki. Gdy siedzę przy stole, to mi się to nie udaje. Ale gdy robię inne rzeczy, szczególnie te sprzyjające mojej obsesji sylwetkowej;) – to już jestem bliżej siebie. I właśnie o to chodzi. Bo poznajemy siebie najbardziej wtedy, gdy jest trudniej.

A na święta życzę Wam wszystkiego lekkiego:D

I pamiętajcie: NIE MUSICIE ZJEŚĆ WSZYSTKIEGO:D 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: