Trening EMS z Anią Ambroziak

Czasami podczas sesji pytacie, czy nie mam jakiegoś drucika z prądem, żeby Was trykać, jak splątują się Wam myśli, a nogi same skręcają do cukierni:D

No i okazuje się, że mam:D

I to dość dosłownie, bo trening EMS, właśnie jest takim konkretnym bacikiem, który smaga wystające brzuchy i obwisłe uda. Chcecie to macie:) Poważnie:D

Co to jest ten trening EMS?

Przede wszystkim jest VIP-treningiem. Ćwiczysz z własnym trenerem, który nie tylko zna się na tym, jak masz ćwiczyć, ale też na urządzeniu, które stymuluje – dodatkowo – Twoje mięśnie do działania. Po 30 minutach treningu jesteś naprawdę PO TRENINGU. Każdy kawałek Twojego ciała miał szansę się poruszyć, a endorfiny poszybować w góóóórę.

Ja zostałam zaproszona przez Anię Ambroziak, do studia XTRA BODY przy ul. Stawki 8/u9, żeby skorzystać treningu – w zamian za dobre słowo w sieci. To ważne też dla mnie, bo ile mogę Wam pisać o tych psychodietetycznych tematach? Należy się Wam miła odmiana:D A mnie ciekawa treść:D A że akurat ruch, i zarażanie Was aktywnością ruchową, jest sercem mojego działania… więc czytajcie. Zapraszam. A jak podejmiecie decyzję, że chcecie spróbować, to dajcie Ani znać, że jesteście ode mnie:D

Dodatkowo, jeśli zachęcicie Anię do współpracy ze mną – jako z psychodietetykiem – to Ania wymyśli ciekawy pakiet, w którym będziecie miały moja pracę w zasięgu ręki:D Mam nadzieję, że tak będzie:D

Ale do rzeczy, trening EMS to nic innego, jak trening, ale wsparty technologią. Polega to na tym, że wykonując ćwiczenia – jak to na treningu – Twoje mięśnie dodatkowo są stymulowane impulsami elektrycznymi. To zaś sprawia, że kolejne ćwiczenia są wykonywane dokładniej. W efekcie 30-minutowy trening wart jest – moim zdaniem – 3x tyle. Jak ktoś chce, niech sprawdzi statystyki – ja, jak to piszę, kieruję się swoimi odczuciami. To był DOOOOBRYYY trening.

Czego potrzebujesz, żeby ćwiczyć?

Praktycznie niczego:D

I to jest dodatkowa zaleta tego treningu. Nie musisz dźwigać ciężkich toreb i całego kompletu dresów i koszulek. Masz za to na sobie przyjemny, bawełniany strój (micromodal + wysokiej jakości bawełna + odporny na pot elastan). Możesz go kupić na własność, ale możesz też wypożyczać za każdym razem (aktualnie, w Xtra Body, to jest dodatkowe 10 zł). Na to nakładasz, z pomocą Ani, specjalny pancerz z elektrodami (18 elektrod), które mają za zadanie, podczas Twoich ćwiczeń, stymulować jednocześnie 9 partii mięśniowych. Elektrody są precyzyjnie rozmieszczone wewnątrz kombinezonu, a dzięki pasom ściągającym ten ściśle przylega do ciała. No i po to jest ten bawełniany strój – żeby przewodnictwo było właściwe. Inaczej (np w stroju z innego materiału) trening nie będzie tak skuteczny.

Dla kogo jest ten trening?

Uważam, że to świetny koncept dla bardzo zapracowanych kobiet. Łatwiej jest nam wygospodarować 30 minut w ciągu dnia, niż 60 minut, prawda? Przy tradycyjnym treningu, z prysznicem, makijażem, obecność na siłowni to nawet 2 godziny. Z EMS wyrobisz się prawdopodobnie ze wszystkim w 60 minut. Na tyle jesteś w stanie wyrwać się z biura dwa razy w tygodniu, żeby poćwiczyć, prawda? A jeśli trening w trakcie dnia nie jest możliwy, to dalej jest to 60 minut – nie 90 czy 120.

Jak jesteś mamą, albo jeżdżącym handlowcem, to prawdopodobnie potrzebujesz elastycznego kalendarza. Dzięki temu, że umawiasz się z Anią indywidualnie to wspólnie możecie dopasować kalendarze. .

Ten trening spodoba się też osobom, które lubią „twarde dowody”. Jest komputer, jest dotykowy ekran, jest kabel, jest pomiar komputerowy.

To będzie też świetny sposób dla tych, którzy chcą intensyfikować swoje osiągnięcia sportowe. Gdy dodasz taki trening do swojego planu będziesz miała miłą odmianę, a przy okazji zrobisz konkretną robotę, bo trening bardzo mocno wpływa na te części mięśni, które normalnie jest trudno rozruszać. Biorę pod uwagę swój brzuch i swoje pośladki, których nie byłam w stanie spiąć tak, jak spięłam podczas treningu EMS z Anią. Po prostu nie wiedziałam, o co chodzi i że można bardziej. Teraz już wiem. Żeby zrobić to samo bez elektrostymulacji potrzebowałabym naprawdę konkretnego ciężaru (a do tego umiejętności), żeby tak spiąć mięśnie.

Zadowolone z tego treningu będą też osoby, które są po kontuzjach, mają kłopoty z kręgosłupem, wypadającą rzepką albo po prostu daaawno nie ćwiczyły. Zresztą takie jest pochodzenie treningów EMS: wymyślono je dla ludzi z bardzo zaawansowanymi kłopotami zdrowotnymi – aby pobudzać ich mięśnie do działania. Dzisiaj urządzenia są dostępne w dobrych klubach sportowych albo w studiach takich jak XTRA Body, ale wcześniej to były kliniki (niemieckie), a obsługiwali je fizjoterapeuci. Wiem, z doświadczenia, że lekarze boją się kontuzjowanych pacjentów wysyłać do trenerów. Gdyby znali potencjał EMS byliby bardziej odważni.

Jakie widzę minusy tego treningu?

  • brak kolorowych ciuchów sportowych, ale przecież nie to jest najważniejsze w treningu EMS. Zresztą jak znam życie to zmiany zaraz nastąpią i będzie strojów do koloru, do wyboru;
  • trening sam na sam z trenerem – nie każdy to lubi;
  • mała szansa na interakcję z ludźmi – bo jest tylko trener, ale przecież trener też człowiek. W każdym razie, Ci którzy kochają koło siebie tłum – nie znajdą tutaj ukojenia.
  • no i bez zaangażowania w dietę – EMS nie zrobi za Ciebie roboty:( jak w przypadku każdego treningu. Pamiętaj, brzuch robi się w kuchni:D
  • małe miejscowości jeszcze sobie poczekają na tę innowację – obawiam się, że dla zwykłego Kowalskiego, który mieszka 50 km (i dalej) od dużego miasta to będzie za duży wydatek:(

A zalety?

  • Podobało mi się, że na sali byłam tylko ja i trener, a do tego Ania Ambroziak – jako trener – troszczyła się o wodę dla mnie; o to, żebym piła – bo przewodzenie wtedy jest lepsze, a dla mnie, dla potencjalnego klienta to jest bardzo miłe i ważne, czyli taki rodzaj efektu WOW! Tym bardziej, że normalnie to trenerzy nie zwracają na to uwagi. To raczej taka osobista cecha Ani, która ją może wyróżnić na rynku:D
  • krótki intensywny trening – żadnego tracenia czasu na żenujące brykanie po sali, żeby podkręcić metabolizm – choć można – kabel łączący urządzenie/panel z pancerzem jest dość długi;
  • nie obciąża kręgosłupa, ani stawów, bo przecież nie dźwigasz więcej ponad swój ciężar. Sam pancerz sporo waży, ale nie tyle, żeby zagrażał zdrowiu; jego ciężar rozkłada się równomiernie na barkach, więc nie ma strachu, że coś się stanie. W treningu używa się też czasami hantli i innych obciążników dla „wzmocnienia efektu”, ale tylko u osób zdrowych, w innych przypadkach: jeśli ktoś ma jakieś problemy zdrowotne, chore stawy czy kręgosłup, to używa się samego „prądu”; Ania po to robi wcześniej wywiad, żeby o tym wiedzieć i dostosować ćwiczenia;
  • elastyczny model – jeśli trenujesz inne dyscypliny, możesz skorzystać raz w tygodniu i uzupełnić swoje treningi; system przewiduje takie rozwiązanie i to jest bardzo – super;
  • cena – przyznaję – na kieszeń prawdziwej bizneswoman albo docenianej przez korpo menedżerki, ale i rezultat pracy jest niemal gwarantowany, a to jest to, co kochają konkretne kobiety; Więc wpisuję do zalet.
  • acha, jeszcze masaż na koniec – ulubiona część w każdym treningu. Urządzenie działa jak masażysta dla używanych mięśni:)

Co na to mój trener?

Generalnie to ufam Łukaszowi, jak swojemu mężowi, ale tutaj dał ciała w ocenie. Sądzę, że każda z Was, gdyby zapytała swojego ukochanego trenera o opinię, usłyszałaby to samo: EEEEE tam, bierz sztangę:D Więc ja to usłyszałam, ale wiem, że gdyby to urządzenie było w klubie, to zapewne byłoby oblegane. Dlaczego więc trenerzy nie decydują się na pracę z urządzeniem EMS?

Bo jest dość drogie, a franczyza wymaga zaangażowania, w tym przyuczenia. Nie da się wstawić takiego drogiego sprzętu i czekać na klientów. Konieczne jest zajęcie się tematem osobno, a to są konkretne koszty prowadzenia biznesu: zatrudnienie dodatkowej osoby, przeprogramowanie dotychczasowej strategii marketingowej, czyli zmiany, zmiany, zmiany.

Sprzęt będzie więc łatwiej dostępny w miejscach, gdzie są klienci, kasa płynie z miesięcznie wykupywanych karnetów, a zatrudnieni trenerzy ciekawi, jak ten rodzaj treningu rozhulać albo… w salonach treningowych takich jak Xtra Body Ani Ambroziak. Możecie pójść i sprawdzić.

Jak się zapisać?

  1. Przede wszystkim wejdź na fanpejdż studia Xtra Body i zalajkuj. Tam znajdziesz numery telefonów, adres, mail. Możesz pisać na messendżera bezpośrednio do Ani. Jak da radę to odpisze pilnie, a jak nie, to za jakiś czas. To człowiek jest:) Pracująca kobieta:D
  2. Przekonaj Anię, żeby zaproponowała Ci pierwszy, pokazowy trening gratis. Po pierwsze dlatego, że warto wiedzieć, w co się wchodzi, szczególnie, że istotne jest utrzymanie sportowej  dyscypliny, także w tym kawałku wyjątkowej aktywności ruchowej, jaką daje nam EMS. Możesz jej obiecać, że przyprowadzisz koleżanki albo, że napiszesz dobre słowa na fb:D Ty wiesz najlepiej, co możesz zaoferować. W zamian masz super doświadczenie, więc warto.

Ludzie się martwią też o:

  • przede wszystkim ludzie martwią się, że trening będzie ciężki. Nie, nie będzie, bo po to tam jest na miejscu, przez cały czas Ania, żeby dopasować ćwiczenia do Twoich indywidualnych możliwości. I tu jest pies pogrzebany. Trenujesz, a robota robi się sama:D Tyle, że weź pod uwagę, że jak się nie zmęczysz, to efekty będą mizerne. Nie dlatego, że musisz się zmęczyć, ale dlatego, że ciało musi pracować, żebyś miała efekty. Pamiętaj o tym przy planowaniu treningów i gdy przyjdzie Ci chęć odpuścić. No nie odpuszczaj:D
  • boją się prądu. Ale zdecydowanie mniej przyjemne – moim zdaniem – jest używanie elektrycznego depilatora:D Także spoko, bez obaw. Zapisuj się i sprawdź sama.

A tutaj foty. UWAGA! Jestem bez makijażu! I w ogóle wszystko takie… autentyczne:D Zero fotoszopa:D

(Tutaj jest też film, który nagrałyśmy bezpośrednio po treningu. Jak klikniesz to Cię przeniesie na mój kanał na YT)

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam raz w tygodniu

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: