Jak poradzić sobie z marzeniami? Czy kreatywność na zawołanie istnieje? Recenzja książki Henry’ego Todda „Kreatywność na zawołanie”

Książkę Henry’ego Todda „Kreatywność na zawołanie” poleciła mi Anna Kupisz – Cichosz. Ania pracuje z przedsiębiorczymi kobietami. Zależy jej, żeby ich biznesowa droga była mądra – nie kręta. A ja czasem uczestniczę w jej spotkaniach on-line z kobietami.

Co, Twoim zdaniem, jest wpisane w bycie kreatywną osobą? Share on X

Osobiście, w obszarze kreatywności czuję się świetnie, ale – do tamtej pory myślałam, że te wszystkie zakręcone sytuacje, które sprowadza na mnie kreatywność, MUSZĄ BYĆ. Że to jest wpisane w bycie osobą kreatywną. Z radością więc, oraz z ulgą, przyjęłam do wiadomości, że można zarządzać swoją kreatywnością. W tym temacie – miałam dokładnie, jak Ty z dietą – zaczynałam i nie kończyłam. 

Można zarządzać swoją kreatywnością

Teraz dopiero, po przeczytaniu książki Henry’ego Todda mogłam nabrać wiatru w żagle… i zacząć żyć swoim twórczym życiem. Doceniam teraz swój komfort. To że mam czas na pracę, i czas na pracę twórczą, i czas na artystyczne randki, i czas na prowadzenie dziennika, i czas na refleksję. A wcześniej modliłam się, żeby dzień się nigdy nie kończył, bo istniało ryzyko, że kolejnego dnia nie siądę do projektu, którego nie skończyłam wieczorem. 

 

Jak poradzić sobie z marzeniami? Czy kreatywność na zawołanie istnieje? Recenzja książki Henry'ego Todda "Kreatywność na zawołanie" 2
Znajdź rytm swojej kreatywności

Poniżej cztery lekcje, które wzięłam od Henry’ego Todda z książki „Kreatywność na zamówienie”

Łatwo jest być przeciętnym – wystarczy przestać od siebie wymagać.

Lekcja 1. To jest o tym, żeby być ambitnym – skoro jesteś na tym blogu – to i tak jest o Tobie. Ale, przyznaj się, są w Twoim życiu chwile, gdy wolałabyś zostać w łóżku, co? Albo nie skończyć treningu? Albo już nigdy, ale to nigdy, nie pójść na żadne szkolenie?

Cały ten samorozwój oraz praca na freelansie, oparte są na dawaniu z siebie wszystkiego. Nie da się tak żyć ciągle. Ale przecież tak łatwo być przeciętnym… – słyszę to z każdego miejsca. 

Ja zrozumiałam, że w zarządzaniu swoją nieprzeciętnością należy uwzględnić zmęczenie. W pewnym sensie zaprojektować sobie sposób spędzania wolnego czasu, tak aby mnie karmił. I teraz tak to robię. Dzięki tej mądrości:

  • wróciłam do dawnych pasji (pisanie i czytanie dobrych książek – nie tylko zawodowych, teatr, muzyka, kino).
  • przestałam zasłaniać się wymówkami w stylu „nie mam na to czasu”. Wiem już, że albo nakarmię swoje serce i swoją głową inspiracjami – albo nie. Nikt za mnie tego nie zrobi. 
  • zaczęłam też precyzyjniej mówić „nie”, bo nie ma nic gorszego dla Twojego twórczego życia, jak czas oddany sprawom i ludziom, które Cię nie karmią. Wystarczy, że przestaniesz wymagać od siebie karmiącego towarzystwa – a już jesteś na prostej drodze do bycia przeciętną. A założę się, że tego nie chcesz. (Na pewno będzie o tym artykuł)

Ale, UWAGA!! Wcale nie uważam, że przeciętność jest zła. Zawodowo jestem w miejscu, które wymaga ode mnie bycia nieprzeciętną. Gdybym pracowała na poczcie albo prowadziła sklep internetowy z dajmy na to długopisami – i gdyby mi te zajęcia odpowiadały  – nie musiałabym starać się o nie-przeciętność. To nie jest obowiązek.

Pracuję nad swoimi własnymi projektami

Lekcja 2. Jeśli chcę być kreatywna na zawołanie MUSZĘ pracować nad konkretnym pomysłem zdecydowanie wcześniej.

„Wcześniej” nie oznacza, że dostaję komfortowy, długi termin na realizację zapytania.  „Wcześniej” oznacza, że pracuję nad swoimi własnymi projektami, mam listę pomysłów i przestrzeń na eksperymentowanie. A gdy przychodzi odpowiedni moment, nie muszę wymyślać projektu od nowa, bo mam już zalążek (albo zalążki) bardzo ważnej pracy, wykonany. Tak się stało, z moimi tekstami nie publikowanymi na blogu (tzw. teksty z szuflady), które trafiają na zaprzyjaźnione blogi i portale. Tak powstaje mój kanał You Tube, – jako mój osobisty sposób „rejestrowania” spostrzeżeń, wniosków, wątpliwości, osobistych lekcji. 

  • Kluczem do sukcesu jest zaplanowanie, najlepiej w kalendarzu, pory na pracę własną. Niekoniecznie z myślą o konkretnym projekcie, ale żeby eksperymentować, bawić się formą, czy trenować nowe narzędzie.

Mam swój rytm pracy. Moja pracownia ma swoją dynamikę

Lekcja 3. Miejsce do pracy kreatywnej jest ważne – ma swoją dynamikę. To jest miejsce, które kojarzy się z pracą twórczą i mogą/muszą w nim być wszystkie atrybuty przydatne twórczemu życiu. Jeśli nie możesz – jak ja – pracować na mieście – to właśnie z tego powodu. Warto zatroszczyć się o swoją pracownię, a nawet stworzyć miejsce na swoją twórczą pracę. Mnie coraz częściej męczy praca w domu, m.in. ze względu na „dynamikę” mojego domowego biura. Kto widziała to od zaplecza – wie, o czym mówię:P

  • A ty – niezależnie, czy twoje biuro mieści się w sypialni, czy w garażu – zrób tak, żeby było Ci tam komfortowo pracować. Umieść to, czego potrzebujesz, żeby było dobrze: od kalendarza, przez tablicę marzeń, po głośnik na ukochaną muzykę. I niech nikt tam nie wchodzi, gdy Ciebie nie ma.

Tylko trzy projekty na raz!!

Lekcja 4. Tylko trzy projekty na raz!! Tak, tak, tak. Dzięki temu mam wolną głowę i miejsce na kreatywność. A co z tymi tematami, które wymyślam na bierząco? Właśnie od tego masz pracownię, żeby w swój dynamiczny sposób zarządzać pomysłami. U mnie są to zeszyty: na marzenia, na cele biznesowe, na wiersze, na notatki,  z których potem będą filmy na YouTube i artykuły na bloga, na notatki z przeczytanych książek, na lekcje od moich nauczycieli. Mam też tablicę korkową – na podręczne sprawy. 

Ufff….

Kto powinien przeczytać „Kreatywność na zamówienie” Henry’ego Todda?

Jeśli więc jesteś człowiekiem, który nie ma problemu z marzeniami. Baaa, jest nawet nimi zmęczony, bo nie ma siły nadążać za wszystkimi, zdecydowanie polecam Ci książkę „Kreatywność na zamówienie” Henry’ego Todda.

Po pierwsze, przekonasz się, że nie jesteś jedyna na świecie. To już robi ulgę.

A po drugie, jak zastosujesz wybrane strategie, to zobaczysz, jak zmieni się Twoje życie – na lepsze. Przestaniesz gonić swoją kreatywność do roboty, bo już nie będziesz się bać, że przyjdzie dzień, gdy jej zabraknie. Ta książka przekona Cię, że nawet, jak przyjdzie ten dzień, to Ty  będziesz tak zajęta realizowaniem swoich pomysłów, że nic nie zauważysz. 

Acha, i jeszcze, jak robisz swój biznes, to należysz do tych ludzi, którzy są kreatywni. Może i musisz być analityczna, przewidująca i zapobiegliwa, ale jeśli nie sięgniesz do swoich osobistych zasobów, które wpływają na unikalność Twojego produktu, usługi, a nawet sprzedaży – to nie odniesiesz sukcesu. Biznes jest pełen kreatorów. Dlatego czasem jest tak ciężko za nim nadążyć. 

Pobierz i daj się zainspirować

Jeśli należysz do kreatywnych osób i gonisz się sama ze sobą – serdecznie zapraszam do współpracy coachingowej. Jak klikniesz TUTAJ, pobierzesz historię współpracy z moim klientem Maciejem, który zapanował wreszcie nad własną kreatywnością. Możliwe, że część jego rozwiązań już teraz  Cię zainspiruje.

Pytasz jeszcze, co zrobić z marzeniami? Masz ich w dalszym ciągu za dużo? Przytłacza Cię ilość? Boisz się, że czegoś zapomnisz? Czytaj książkę Henry’ego Todda albo wbijaj do mnie na konsultację. 

O na przykład TUTAJ Możesz też napisać (monika.kurdej@zasmakujwzyciu.pl) lub zadzwonić (606 789 681)

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"