fbpx

“Factfullness” Hansa Roslinga. Najlepsza ksiażka. Ever

Jeśli mnie znacie już dłużej, to wiecie, że uwielbiam być na bieżącą z książkami. Czytam to, co wnosi coś do mojej pracy, do intelektu, co uczy, bawi, rozwija. I najlepiej, jak znajduję wszystko w jednym. 

Książce Hansa Roslinga brakuje tylko jednego – fabuły i cudownie żywych bohaterów. Niestety, w opracowaniach popularnonaukowych trudno o ten aspekt. A my się na to godzimy, bo od autorów-ekspertów dostajemy bardzo dużo wiedzy, doświadczenia, przykładów itd.

I potem możemy błyszczeć przed klientami albo na sali szkoleniowej:D
Dla mnie bomba. 

Zjawiska, którym ulegamy

Ja z książki “Factfullness” Hansa Roslinga biorę na przykład taką wizualizację najważniejszych zjawisk, którym – jako ludzie – ulegamy. W książce autor tłumaczy, krok po kroku, każdą z nich – ja nie będę, bo nie zrobię tego lepiej od niego. Sięgnijcie po książkę i się uczcie. 

Jak bardzo się mylimy

To, co mnie porusza, i dlaczego polecam Wam tę książkę, to oczywista oczywistość, co do tego, jak bardzo się mylimy. Baaa, mylą się całe rządy. Mylą się osoby odpowiedzialne na wysokich stanowiskach rządowych. Mylą się naukowcy i mylą się dziennikarze.

A z tych pomyłek rodzą się nieporozumienia i konflikty.

Wśród ważnych dla mojej pracy pomyłek są błędy w rozumieniu dostępnych danych (teraz już wiem, po co Yanina Bąk uczy statystyki, każdego kto chce się tego nauczyć – a jak nie chce, to ona i tak nauczy). Błędy prowadzą do złej prezentacji danych i wywołują dyskusje, które nie powinny w ogóle mieć miejsca.

Ci okropni dziennikarze

A najbardziej odpowiedzialną grupą za błędy w prezentowaniu danych są… dziennikarze. 

To właśnie oni, w poszukiwaniu wiedzy i konfliktu fabularnego, daję się zwodzić na manowce cyfrom, słupkom i wykresom. A z kolei współczesne możliwości błyskawicznego rozprzestrzeniania informacji sprawiają, że do zwykłych ludzi trafiają dane źle zinterpretowane. Te zaś wywołują emocje i stwarzają kolejne dramatyczne materiały, gotowe do użycia. 

Dzisiaj, gdy słyszę kontrowersyjną informację o tym, że piekarze nie wiedzą, co dodają do chleba, to budzi to we mnie obawy, bo wiem, że za chwilę będę mieć w gabinecie spanikowane kobiety, które karmią swoje rodziny chlebem. I one za nic na świecie nie da się przekonać, że to, co widziała i słyszała w mediach, to promil informacji wyciągnięty z miliarda danych. Niewiele warty, bo jednostkowy.

Osobiście nie mam zgody na takie traktowanie rynku, a szczególnie na robienie z ludzi przestępców. Dzisiaj wystarczy powiedzieć głośno, że piekarz to oszust – i już nie da się tego zatrzymać. Podobnie jest z aptekarzami, lekarzami, księżmi. Niektórzy – tak, to są źli ludzie, ale przecież nie wszyscy. Generalizowanie jest bez sensu. 

Tak się pogrąża konkurencję

Dzisiaj tak się wywołuje afery. Tak się pogrąża konkurencję. Tak się kieruje ruchem klientów. Gdy cały rynek chce się dostać do jednego portfela – najlepszą strategią marketingową wydaje się być straszenie ludzi. Hans Rosling pokazuje ten mechanizm (i jeszcze wiele innych) w swojej książce.

Nie ma wyjątkowości

Hans Rosling zrobił mi też rozwałkę w głowie, jeśli chodzi o moje osiągnięcie odchudzaniowe. Otóż, wszystko wskazuje na to, że… w tym, że złamałam cukrzycowy i otyłościowy schemat mojej rodziny, nie ma żadnej mojej wyjątkowej pracy… Zmiana otoczenia (wyprowadzka z domu rodzinnego do dużego miasta), wykształcenie, na które pozwolił rozwój cywilizacyjny, postęp ekonomiczny kraju – to wszystko miało wpływ na moją dietę. Nie było w tym żadnego cudu.. Według autora, wykształceni ludzie z aspiracjami jedzą inaczej: więcej warzyw i owoców, mniej tłustych sosów, żadnych klusek i smażeniny… Więc, gdzie tu sukces? Po tej lekturze musiałam mocno przemyśleć swoje działania i na nowo odkryć swoją misję. A więc, UWAGA!! dla Was też może być GRUBO, po tej lekturze. 

Nie ma przypadków

Od Hansa Roslinga zabrałam powiedzenie: Nie ma przypadków – jest statystyka. Jeśli, jak ja, masz wujka, który regularnie włazi na dach szopy  bez zabezpieczenia – to jasne jest, że w końcu spadnie. Nie ma opcji, żeby się to nie stało. To statystyka.

Gdy to wiesz, nie biegasz dookoła w panice, gdy to się stanie. Czasem tyle wystarczy, żeby udzielić prawdziwej, potrzebnej pomocy człowiekowi. 

Czytajcie “FactFullness”, żeby zachować zdrowy rozsądek

Dlatego, dziewczyny, jeśli tylko ważny jest dla Was zdrowy rozsądek – czytajcie “FactFullness” Hansa Roslinga. To jest książka na całe życie. Znajdziecie w niej wiele istotnych informacji, które pomogą Wam prowadzić biznes. Busienesswoman świadoma tego, jak działają, i jak myślą ludzie to… bogata busienesswoman. Czego Wam bardzo gorąco życzę.

 

Tytuł książki: FactFullness
Autor: Hans Rosling, Ola Rosling, Anna Rosling Ronlund
Przekład: Iwona Popławska
Rok wydania: 2018 r
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 360 (w mojej wersji elektronicznej)

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: