Czy masz talent do gotowania?

– Moniko, jak gotować szybko i zdrowo?

– Moniko, jak nie spędzać w kuchni długich godzin?

– Moniko, jak zaplanować gotowanie, żeby się nie zmęczyć?

– Ja tak nie lubię gotować, ale muszę. Jak sobie ułatwić pracę w domu?

– Jak gotować szybko, i żeby było dla rodziny i do zabrania z sobą do pracy?

To tylko niektóre pytania, które kobiety zadają mi podczas wspólnej pracy. Niestety, nie ma prostej odpowiedzi. Jeśli jesteś kobietą w Polsce, to masz naprawdę dużo rzeczy do zrobienia, nim wyjdziesz na fitness czy położysz się spać. Nie każda odpowiedź będzie dla Ciebie odpowiednia. 

Ale wiecie, co odkryłam? 

Że wiele kobiet, które zadają te pytania, nie potrafi gotować.

Kobiety nie potrafią gotować

Gotowanie to specyficzna umiejętność. W przeszłości, gdy kłóciłam się z mężem o obowiązki domowe, zwykle zaczynało się od tego, że on odważył się powiedzieć:

Ale ja nie umiem gotować!

A wtedy ja mu odpalałam z całą mocą:

To się naucz!! Mnie nikt nie pytał, czy umiem! Musiałam stanąć do garów i gotować! 

Kobieta nie jest ekspertem od domowej logistyki

No i ja właśnie o tym. Nie wiem, skąd to się wzięło, że kobiety stały się ekspertkami od całej tej domowej logistyki? I nie wiem, kto powiedział, że jak jesteś kobietą, to gotujesz! To MUSISZ gotować!! 

Zdecydowanie, jest wśród nas grupa, która tego nie lubi i nigdy nie polubi. Są kobiety bardzo się męczą w kuchni. Do tego stopnia, że łamią w tej kuchni ręce i nogi. A jedyna bezpieczna potrawa, która wychodzi z ich rąk, to kluski leniwe. 

Tworzysz jadłospisy i listy zakupów?

Część z tych kobiet znajduje w sobie ambicję (a może po prostu chęci) i dzięki temu się rozwija, tworząc coraz lepsze listy ulubionych i najłatwiejszych potraw; ulubionych sklepów, w których nikt nie najeżdża im na nogi, a kuchnię urządza tak, żeby nie robić tzw. pustych przebiegów. Prowadzą swoje gospodarstwo domowe wystarczająco dobrze. Może i bez gigantycznej satysfakcji, ale też ze świadomością tego, że nie ma się o co czepiać i o czym rozmawiać. 

Ale są też kobiety, które nie tylko tego całego gotowania nie lubią, ale naprawdę nie ogarniają. Mają do czego innego talent, a w kuchni plączą im się ręce, nogi. Może i nawet wierzą w to, że nie muszą się tutaj, w tych kuchennych sprawach, wykazywać, ale jakoś nie umieją z tego wybrnąć. Są przekonane, że to ich zadanie. Ich symbol kobiecości. A może nawet fundament życia rodzinnego…

Gdy jesteś u takiej kobiety na proszonym obiedzie, to ona zaczyna gotować, gdy siedzisz za stołem.  Co chwila dobiega Cię z kuchni łomot upadających garnków. Jeśli tego nigdy nie doświadczyłaś, przypomnij sobie tę cudowną scenę z pierwszego filmu o Bridget Jones, w której podczas proszonego obiadu dla przyjaciół pojawia się niebieska zupa.

Cudne i … prawdziwe. 

Domowa logistyka

Ja należę do tej pierwszej grupy. Nie potykam się w kuchni, ale ułatwiam sobie, jak mogę. I maksymalnie skracam czas przebywania w kuchni i na zakupach. Moje jedzenie nie jest do kitu, ale nie jest też “na pokaz”. A aktualne kłótnie z mężem dotyczą czasu i w ogóle tego, jak on traktuje zakupy. Wygląda to mniej więcej tak:

Po co tu przyszedłeś? Lansować się czy zrobić zakupy?  – mówię tak, gdy widzę, że snuje się między półkami, jakby był w mazurskim lesie i wypatrywał grzybów. On wtedy, natychmiast, odpala: – … Ale o co ci chodzi, kobieto? – podnosi też wzrok znad półki na mnie i zauważam, że jakiś taki nieprzytomny; wkręcony, że oddał szefowi marketingu całą swoją duszę i teraz, gdy ja go budzę, on nie wie, co się dzieje… 

Ty jak zwykle nie wiesz, o co chodzi! Snujesz się, zaglądasz we wszystkie kąty. Na spacer tu przyszedłeś? Rach ciach i kończymy!

Podzielmy się gotowaniem

Ostatnio rzuciłam propozycję w naszym domu, abyśmy się podzielili gotowaniem – przy 4 właściwie dorosłych osobach (bo 2 nastolatki przecież), to jest możliwe.

Koncepcja jest taka, że każdy gotuje przez tydzień, według ustalonego grafiku.

Oczywiście mam jasność, że młodzież będzie potrzebowała mojego wsparcia, ale ciekawość tego konceptu bierze górę nad przewidywanymi problemami. Już wyobrażam sobie, jak na lodówce pojawia się rozpiska z propozycjami potraw, do przygotowania i listą zakupów. Jak wracam do domu, a tu czeka na mnie obiad, o którym nie musiałam myśleć z wyprzedzeniem. I jak chłopaki przeliczają miski zupy – żeby mieć pewność, że starczy na dwa dni. I że już nie muszę gderać:

– To jest jedzenie na dwa dni – nie na jedno posiedzenie!

– Jak będziesz jadł, to zostaw mi 80 gramów mięsa i dwa ziemniaki.

– Pamiętaj, że nie mieszkasz sam. Zostaw coś innym.

– Znowu zapomniałeś, że nie jesteś sam w domu.

Impas w negocjacjach

Póki co, mamy impas w negocjacjach.

Moi faceci udają, że nie słyszeli propozycji. Zasłaniają się tym, że nie umieją (!), a mnie trafia szlak.

Kto powiedział, że kobiety mają talent do gotowania, skoro faceci nawet nie chcą sprawdzić, czy przypadkiem Pan Bóg nie dał tego talentu również im?

Skąd kobiety mają wiedzieć, że nie potrafią gotować, skoro to głównie one odpowiadają za logistykę domową i jakoś sobie dają radę?

Zobacz jak się poświęcam

Poznałam zbyt wiele zmęczonych tymi nudnymi, “kobiecymi”, powtarzalnymi i nigdy nie kończącymi się zadaniami dziewczyn, żeby siedzieć cicho. Tyle talentów zamkniętych w wątłych ciałach, bo trzeba karmić, gotować, planować zakupy, czytać etykiety… Wiele z tych kobiet, tak bardzo nie lubi siebie w kuchni, że nigdy nie zainwestowało w sprytny sprzęt AGD, który skróciłby im czas przebywania nad garami; który uczyniłby ich życie lżejszym. Padanie ze zmęczenia zaczyna mieć wtedy symboliczny wymiar. – Zobacz, jak się poświęcam – zdają się mówić ich gesty i działania. I tylko nikt tego nie widzi, bo z babki i prababki płynie przekaz, że tak trzeba, że tak wygląda kobieca kobieta… 

Ja chciałabym wiedzieć więcej zadowolonych i spełnionych kobiet. Jeśli należysz do tej grupy, która pada ze zmęczenia – zapraszam na konsultację. Jestem psychodietetykiem. Pomagam zapracowanym i zmęczonym kobietom, które chcą dobrze wyglądać i wspaniale się czuć. Uczę je dobrze zarządzać swoją energią oraz witalnością. A czasem pomagam przekonać członków rodziny, że nie masz talentu do gotowania;) Chcesz wiedzieć więcej? Napisz: [email protected] lub zadzwoń: 606 789 681

 

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: