Zawsze tyję w święta!

Piszę ten artykuł, bo się boję.

Przede mną święta i jak zwykle… kursowanie od stołu do stołu, od choinki do choinki, od rodziny do rodziny.

Dziwny ten nasz polski zwyczaj świętowania i biesiadowania. Dodaj do tego krótkie, ciemne i zimne dni – i już nie znajdziesz nikogo, kto z radością skorzysta z opcji świątecznego spaceru. 

A ja zawsze w święta tyję! 

A od patrzenia, jak inni jedzą – i nic im nie jest – dostaję wścieklizny. Bo ja się muszę bardzo kontrolować.

Cały świąteczny stół 

Gdybym tego nie robiła, to objadłabym się po kokardę. Gdy puszczą mi hamulce, to u mnie nie ma umiaru. Szczególnie wtedy, gdy jest alkohol. Wystarczy, że trochę zaszumi mi w głowie i już odleciałam. Już cały świąteczny stół mój. Ommmoommmoommm.

A na koniec rozpacz i wiara w siebie na poziomie kostek. No bo jak to tak, nie umieć się zatrzymać przy jedzeniu. Nie umieć powiedzieć pierogom: DOŚĆ!

Ktoś też tak ma? 

Kiedyś bardzo z tym walczyłam. Kontrolowałam kalorie. Zmniejszałam talerze. Kłóciłam się z mamą – niby o jedzenie, ale przecież o to, że nie uwzględnia moich potrzeb. 

Inni mogą – a ja nie

Z czasem nauczyłam się jednak, że jeśli chodzi o kontrolę, to nie jest ona tak straszna. Dużo gorsze jest to uczucie, że inni mogą – a ja nie. Że inni robią, co chcą z jedzeniem, a ja nie mogę. I jeszcze ten głos w głowie, pełen zazdrości i żalu. To przymusowe miąchanie widelcem w cieście, żeby gospodyni do głowy nie przyszło zachęcać mnie do dokładki. 

Jakiś czas temu poznałam pewną anorektyczkę.

No wypisz – wymaluj siostra bliźniaczka. Tylko chudsza. Ale tak samo zakręconana punkcie stołu: tego za dużo, tego nie zjem, tego nie mogę, nie dokładaj. A na końcu płacz, trzaśnięcie drzwiami… całkowicie rodzinna, świąteczna atmosfera. 

A wszystko z powodu jedzenia. 

Nie ma nic po środku

U takich, jak my nie ma nic po środku. Super to jest tylko, gdy jest bardzo dobrze. Do niczego jest zawsze wtedy, gdy coś się nie uda.

To bez sensu, ale w jakimś sensie norma. Okrucieństwo względem siebie i względem bliskich. Ale jednak norma. Wszyscy przywykli. 

Gdyby znaleźć coś pomiędzy, to by było lepiej.

Ale byłoby inaczej.

Czyli też do d…y.

Znowu jest powód, żeby bić w siebie, jak w bęben. 

Poradnik przeciwko świątecznemu objadaniu się

Napisałam o tym poradnik. Zebrałam triki i sposoby, aby przetrwać święta na diecie i nie stracić efektów odchudzania. Znajdziesz go TUTAJ

Dzięki niemu, Ty masz łatwiej, niż miałam ja.

Ja musiałam wszystkiego doświadczać na własnej skórze i przebijać się przez tony wiedzy. Ty możesz zdecydować, co robisz. Bo możesz chcieć tak siedzieć za stołem i dłubać w sałacie z majonezem na talerzu.

Albo może lubisz myśleć, że inni mają lepiej, bo mogą jeść, co chcą.

To tylko jedzenie

Możesz też przestać czytać ten artykuł, jeśli temat dla Ciebie nieważny.

Ty decydujesz.

Na każdym kroku, ty decydujesz o tym, co jest dla Ciebie dobre.

Nie musisz być więźniarką swoich nawyków żywieniowych. Możesz patrzeć na stół i cieszyć się z bliskości ludzi koło Ciebie.

Możesz też nałożyć sobie tyle pierogów, ile lubisz. Możesz być wolna od skanowania kodu kreskowego na etykiecie.

Możesz również sama zdecydować, kiedy kończy się Twoja biesiada. Zamiast wywoływać wojnę, możesz odłożyć sztućce i … 

Tak, w niektórych rodzinach, to wystarczy, aby to był koniec.

Przecież to tylko jedzenie.

Jak zachować efekty odchudzania?

Wierzę w Ciebie. Wierzę, że zrobisz to, co potrzeba, aby zachować swoje efekty odchudzania. Tylko potrzebujesz kilku wskazówek. Może tylko jednej. Poradnik „Przygotuj się na pokusy” jest dokładnie dla Ciebie. Kupisz go TUTAJ

A po świętach zapraszam na konsultację. Jeśli tylko poczujesz, że potrzebujesz rozmawiać o jedzeniu, o tym swoim obżarstwie, o tej całej niechęci do siebie – zapraszam. Jestem byłą otyłą. Razem zrobimy to, co potrzeba, żeby było Ci łatwiej. Zapisz się TUTAJ albo bezpośrednio: [email protected]

 

 

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

    %d bloggers like this: