Nałóg cukrowy. Jak mówić „nie”, gdy tak bardzo chcę powiedzieć „tak”?

Gdy przygotowywałam tę słodką bezę z poprzedniego wpisu, zbierałam w głowie myśli o tym, jak jedzenie wpływa na przebieg naszego dnia. Jak nas rozprasza i jak nas wspiera. Czy nałóg cukrowy istnieje – czy też nie?

I mam pomysł. Opowiem Wam o mojej klientce, która kocha bezę. I przypuszcza, że to jest nałóg – nałóg cukrowy – ale … nic sobie z tego nie robi. Niby przyszła po konsultacje, ale… tak trudno jej zrezygnować z bezy…

Nałóg cukrowy

Dokładnie tak samo, alkoholiczne kobiety traktują swój nałóg.

– Ale przecież nic się nie dzieje. Tylko czasem mi się film urywa i nie do końca wiem, co się ze mną dzieje, ale to przecież nic… nieważne. A poza tym piję przecież dobry alkohol.

Jasne,  że jak zjesz bezę, to nie urywa Ci się film. Ale, skoro to takie kłopotliwe sobie odmówić… jaką potrzebę tak naprawdę zaspokajasz tym działaniem? Czy umiesz odróżnić potrzebę od popędu? Czy wiesz, co robisz, pielęgnując swój nałóg cukrowy?

Moja klientka w trakcie jedzenia bezy czuje błogość. Ale generalnie, nie skupia się ani na smaku, ani nawyglądzie, ani na unikalnych sygnałach ze swojego ciała. Najczęściej sięga po bezę, podczas spotkania, a potem koncentruje się właśnie na nim. I… jakoś tak przypadkowo zjada słodką bezę.

Nałóg, czy popęd?

Nigdy się nie alkoholizowałam, ale domyślam się, że alkoholik też nie zastanawia się nad smakiem tego, co pije. Ludzie, którzy się narkotyzują również, podobno, nie czują przyjemności z tego, co robią – ale jednak to robią. W tej czynności, jest coś, czego bardzo potrzebują. Coś, czym łatają swoją wrażliwość. Coś, co przynosi im ulgę albo radość. Albo nawet łączy z Bogiem.

Szerzej o tym w książce Roberta Rutkowskiego, który nie owija w bawełnę i z odwagą mówi o własnym narkotyzowaniu się.

Kto tego nie przeżył, nie wie, o czym mowa. A kto przeżył wie, jak bardzo słów brakuje, by opisać to, co dzieje się w ludzkim mózgu, gdy doświadczamy takiego szczególnego stanu przyjemności.

Wygląda na to, że cukier też ma moc odłączać nas od realności. W końcu co nałóg, to nałóg. Choćby to był nałóg cukrowy.

Jasne, że jedzenie cukru (czy też sernika babci) w niczym nie przypomina narkotyzowania się. Z dwojga złego wolę, żeby ludzie jedli cukier, niż sięgali po narkotyki. Niemniej, moja specjalizacja to jedzenie i rozpakowywanie schematów, z którymi ludzie sobie nie radzą w tym obszarze. A jak chcą być szczupli i mieć mnóstwo energii, MUSZĄ robić właściwe rzeczy w diecie. I przestrzegać reguł. Na końcu tego artykułu znajdziesz najważniejsze, pomocne, reguły.

Jakie schematy tworzą nałóg?

Gdy moja klientka nie potrafi odmówić sobie bezy, to ja szukam schematów, które pomogą jej zrozumieć, co się z nią dzieje naprawdę. Nie, w kontekście, co ona myśli o sobie, ale próbuję pokazać, co widzę.

I zachęcić ją do zmiany najprostszych działań i ich zestawów.

Widzę więc kobietę, która wchodzi do kawiarni i w jednej chwili zapomina o swoim celu sylwetkowym. Jej potrzebą jest spędzić przyjemnie czas, a forma, którą teraz wybiera, to jedzenie bezy.

Proponuję więc poszukanie innego sposobu na spędzenie przyjemnie czasu.

Wtedy też okazuje się, jak mało sprawdzonych strategii ma do dyspozycji. I jak niechętnie ich poszukuje. Zwyczaj spędzania przyjemnych chwil nad bezą, zagarnął większą część jej kreatywności dla siebie. Nałóg cukrowy, nie potrzebuje nic więcej, ponad dostarczanie do zjedzenia bezy.

Nałóg to także strategia marketingowa

Z całą pewnością klientka nie wie, że całe sztaby, dobrze opłacanych dyrektorów marketingu, pracują na to, aby było jej ciężej wyobrazić sobie życie bez bezy. I nie chodzi o to, że w tej bezie jest składnik, który ściąga jej uwagę, który przeszkadza jej myśleć i działać świadomie.

Jest dużo gorzej.

Nie o składnik bezy chodzi, ale o całą otoczkę, której towarzyszy jedzenie ukochanej bezy: miły klimat w kawiarni, mili sprzedawcy, zapach kawy, ludzie przy oknie, którzy się przytulają i biznesmeni po prawej, którzy przyciszonym głosem ustalają strategię sukcesu.

Co gorsza, sieciowość powoduje, że w każdej dzielnicy, w której jesteś, natykasz się na swoją ulubioną kawiarnię. Zawsze masz pewność, że barista przywita Cię głośnym „Dzień dobry”. Poczujesz zapach świeżo mielonej kawy. Popatrzysz na potężne krążki deserów, przygotowywanych dla Ciebie w nocy.

Twój mózg, poruszony bodźcami, zareaguje silnym pragnieniem. W ustach poczujesz napływającą ślinę i, jeśli nie masz solidnego, wewnętrznego fundamentu, aby przejść obok tych objawów obojętnie, lądujesz na sofie z filiżanką kawy… i talerzem ze słodkim deserem. W takim stanie, nigdy nie powiesz, że pielęgnujesz swój nałóg cukrowy.

O przyjemnościach przeczytasz też TUTAJ

Sieciowość, to także popularność, a więc dostępność. Coraz ciężej jest umówić się „gdzieś na mieście”. Skoro w każdej dzielnicy jest taka przyjemna kawiarnia, w której na Ciebie czekają. Wbijasz więc do niej w ciemno. Jest Ci wręcz niezręcznie powiedzieć: – ej, nie, spotkajmy się w barze mlecznym, po drugiej stronie ulicy. Zjemy kaszę gryczaną…

Nałóg cukrowy. Jak sobie poradzić?

Jeśli, podobnie, jak moja klientka, naprawdę chcesz poradzić sobie ze swoim bezowym nałogiem, to najprostsze, czego potrzebujesz się nauczyć, to nie kupować i odmawiać, jak częstują. 

Nie kupować i odmawiać, jak częstują!

Rozwija także te umiejętności, które opisuję poniżej. Wtedy będziesz mogła siedzieć w sieciowej kawiarni i nie zjadać tych pysznych deserów. Ludzie będą mówili o Tobie, ze jesteś twarda sztuka i nawet, niektórzy, razem z Tobą, zrezygnują z niepotrzebnej słodyczy. Ale ty będziesz wiedziała, że to tylko kilka umiejętności, trenowanych codziennie, w których stałaś się naprawdę dobra.

A przy tym, Twoje dżinsy będą Ci bardzo wdzięczne.

4 umiejętności, których potrzebujesz, aby pokonać pokusy

  1. Umowa z samą sobą, że TYLKO KAWA. A potem mocne trzymanie się tej umowy. Jeśli nie umiesz – nie umawiaj się w kawiarni. Spotkania w parku też są OK.
  2. Rozumienie marketingu smaku. To, oczywiście potężna dziedzina, ale może przeczytaj TĘ książkę i zaczniesz rozumieć, z czym naprawdę masz do czynienia, gdy wychodzisz z domu.
  3. Więcej uważności. Żeby zauważać pytania: – czy do tej kawy chce Pani też ciastko? I móc z łatwością odpowiedzieć – nie, dziękuję…
  4. Rozpraktykowanie się w mówieniu „NIE„. To ważna umiejętność, nie tylko w kawiarni, ale też w życiu z innymi ludźmi. Wręcz do przesady. Już lepiej, niech „nie” stanie się Twoim naturalnym odruchem. Zyskujesz wtedy czas do namysłu. Nie tylko w kawiarni, ale w kolejnych sytuacjach w życiu. Polecam. Na początku będą Ci mówić, że jesteś asertywna na 200%, ale to nie powinno mieć znaczenia, jeśli wiesz, że gra toczy się, tak naprawdę o Twoją wolność. Wolność od cukru i od mechanizmów manipulacji stosowanych we wszystkich miejscach, w których są ludzie i ich portfele.

Trzymam za Cibie kciuki. A jeśli, po przeczytaniu tego artykułu, masz ochotę popracować nad swoim słodyczowym nałogiem, daj mi proszę, znać:D Najlepiej zamów konsultację TUTAJ Jestem terapeutą otyłości. Jestem po to, żeby Ci było łatwiej.

Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: