fbpx

Jak zacząć myśleć pozytywnie?

Dorota codziennie budzi się z potężnym wq*****em. I to nie są  żadne subtelności…  Od momentu, gdy otwiera oczy cała jest wq***em; cała jest emocją. Mówi, że kiedyś nawet zauważała te okropne myśli i słyszała głos, który mówił jej, że jest do niczego, ale dzisiaj już nie. Martwi się, bo najwyraźniej przywykła.

I z tego wszystkiego:

  • szkoda jej czasu na toaletę – bo dla kogo?
  • śniadanie zjada nad zlewem – bo po co brudzić naczynia?
  • na sobie stale te same ubrania – bo dla kogo się ubierać?

Głośne sygnały “Nie podchodź do mnie! Mam ch***y dzień!!”

Nie miałam czasu dobrze sprawdzić

Wszystko przez to, że źle wybrałam w przeszłości. Byłam bardzo młoda, ciężko pracowałam studiując na dwóch kierunkach równocześnie… Nie miałam czasu dobrze sprawdzić swojego faceta… 

Dzisiaj Dorota jest już po rozwodzie. Miało być łatwiej, ale jest ciężej. Pewnie sytuację rozwiązałoby, gdyby się naprawdę rozstali się z partnerem. A tak, mieszkają dalej pod jednym dachem, dzielą jedną lodówkę, jedną wannę, jedną pralkę – Co prawda teraz łatwiej rozmawiać o szczegółach – jak się coś zepsuje, to łatwiej się dogadać – ale przecież to bez sensu – Dorota siedzi teraz z opuszczonymi ramionami i wpatruje się we mnie, poszukując potwierdzenia. Palce trafiły bezwiednie pod zapięcie srebrnej bransoletki i teraz wciskają się w wąską przestrzeń tuż nad skórą. Drobne kostki to bieleją, to czerwienieją. Paznokcie zaczepiają o cienki łańcuszek. Dobrze wiem, jak trudno jest dzielić się – nawet z ekspertem – intymnymi doświadczeniami.

Dorota chce jeszcze wiedzieć, czy to co czuje i myśli jest właściwe. Czy w ogóle może być niezadowolona, skoro dopięła swego i rozwiązała definitywnie problemy z byłym mężem? Przyznaje się, że w przeszłości mama często upominała ją, że powinna bardziej wierzyć sobie, częściej realizować to, co sobie zamierzyła – zamiast pytać i pytać. Wtedy myślała, że to takie matczyne gadanie, ale dzisiaj… jakoś jest pewna, że mama miała rację – Ciągle sprawdzam i sprawdzam… czy mi się uda… czy mogę… czy powinnam…

Co sprawia, że mądre, wykształcone kobiet przestają ufać sobie? Click To Tweet Kiedy opinie innych zaczynają mieć większe znaczenie, niż własny ogląd sytuacji? Click To Tweet

Dom rodzinny i wychowanie mają znaczenie dla dorosłego życia

– To przez mojego ojca… był cudowny. Nie przyszło mi do głowy, że pozostali faceci mogą być wredni i dziecinni. Wierzyłam, że mój mąż chce dla mnie dobrze.

– To przez moją mamę – była okropna, ciągle ode mnie wymagała niemożliwego. A ja musiałam być miła. Chyba się przyzwyczaiłam do tego, że inni są zawsze przede mną i przed moimi potrzebami.

Jestem terapeutą otyłości. Wiem, jak sfera rodzinnych wątków jest ważna w osiąganiu sukcesów terapeutycznych. Trzeba o tym rozmawiać. Ale osobiście, nie lubię tej rodzinnej dźwigni. Szkoda mi tych wszystkich wspaniałych rodziców, którzy stają się rzekomą przyczyną nieszczęść swoich dorosłych dzieci. Dlatego, gdy Dorota zaczyna obwiniać ojca, mówię prowokacyjnie, żartobliwie – Poczekaj, poczekaj, to było przecież 40 lat temu. Wtedy byłaś dzieckiem – teraz jesteś dojrzałą kobietą. Możesz robić, co zechcesz. Twój ojciec nie ma dzisiaj nic wspólnego z Tobą…

Dorota znowu patrzy na mnie uważnie. To spojrzenie jakieś śmielsze… Oczy widzę wyraźniej. Dorotę widzę wyraźniej. Już nie jest ufną dwudziestolatką, której się nie udało małżeństwo – a przez to życie. Widzę dojrzałą kobietę, “po przejściach”, ale gotową pożegnać się z tym, co stare i niewygodne. Gotową wziąć dla siebie to, co dopasowane, lekkie i spójne. Z tego miejsca bliżej do optymizmu, do nowego związku, do nowej pracy, do nowych projektów…

Domowe negocjacje i ciągłe spory

Przyszła do mnie, bo zrobienie tego w pojedynkę  jest dla niej trudne – próbowała już różnych sposobów, ale zrozumiała, że nie da rady sama. Ma dość swoich poranków, wieczorów, irytujących rozmów z byłym mężem i ciągłych negocjacji: ja ci to – to ja ci to, ty mi to – to ja ci to.

Jestem zmęczona tym wewnętrznym wq**em, który mi ciągle towarzyszy – mówi – jest od rana zemną. Dopóki nie zamknę oczu. Jeszcze upewnia się, czy na pewno za dobrze nie śpię – bo nie może mi być za dobrze, za wygodnie…

Potem rozmawiamy jeszcze o umiejętności podejmowania decyzji i o strategii: “TAK – NIE”. Dorota ją zna, ale … nie stosuje. Zobowiązuje się sprawdzić, co będzie, gdy poodcina kolejne wiszące ogony. Obiecuję jej, że dzięki temu zrobi się miejsce na lepsze, przyjaźniejsze doświadczenia w życiu. 

Jak działa METODA TAK – NIE

– TAK (chcę tego, robię to) i NIE (nie chcę tego, to nie dla mnie). Chodzi o to, żeby nie nosić w nieskończoność tematów/problemów, które wymagają decyzji TAK-NIE. Za każdym TAK i NIE stoją bowiem, kolejne działania do zrealizowania, ale czasem – gdy brakuje sił, energii, sił witalnych – zawieszamy się… i tak zostaje. Są kobiety, które potrzebują każdy problem – nawet najbardziej absurdalny – przegadać, roznieść, posłuchać opinii. Metoda pozwala uwolnić głowę i zrobić miejsce dla ważnych spraw i wyzwań. 

– Moniko, jakie to trudne… – po dwóch tygodniach wracam do rozmowy z Dorotą – ja się dopiero teraz zorientowałam, że zawsze robię długie rozpoznanie na dany temat; pytam się każdego, co sądzi… TAK – NIE, bardzo by mi pomogło, ale… ja tego nie umiem… przytłacza mnie odpowiedzialność. A co będzie, jak podejmę złą decyzję? Nic dziwnego, że jestem taka zmęczona? Gdy wszystkie zaległości trzymam w swojej głowie, na swoich plecach – to mnie naprawdę przytłacza…

LISTA SPRAW

Na szczęście dała się namówić, żebyśmy razem zrobiły listę spraw, które wymagają rozwiązania już (TAK-NIE), i spraw które muszą poczekać na odpowiedni czas i na energię.

Na końcu listy zostały najtrudniejsze zadania, w tym ta sprawa ze wspólnym mieszkaniem z byłym mężem. To nie jest prosty temat: wiadomo: koszty, prawo własności, osobiste przekonania kto bardziej zasłużył – kto mniej. Ale samo uwolnienie prostych spraw i tematów już przyniosło ulgę. Nabrała chęci, żeby zjeść przy stole, umówić się z przyjaciółmi, na mieście, zrobić porządek w szafie i przekonać się, jak bardzo siebie zaniedbała. 

A gdy po 12 tygodniach kończyłyśmy wspólną pracę:

– Moniko, gdzie się podział mój wq**w? Nie ma go już… Odszedł…

Tak się dzieje, gdy zaczynasz pracować nad tzw. luźnymi ogonami w Twoim życiu. Zwykle zaczyna się od drobiazgu – coś Ci tak nie pasuje, że … no wq**w. Aż w końcu nie da się z tym wytrzymać. Trzeba coś z tym zrobić… Tylko co? Warto wiedzieć, że to świetny moment, żeby porozmawiać ze specjalistą. Po pierwsze, dlatego, że prawdopodobnie jesteś gotowa na zmianę – i tylko trzeba Cię wyprowadzić na właściwą drogę, pokazać kierunek. Po drugie, szybciej zauważysz rezultaty swojej pracy. Gdybyś chciała pracować ze mną, to mam dla Ciebie 12-tygodniowe programy zmiany, a jeszcze wcześniej 20-minutową konsultację GRATIS – żebyśmy miały pewność, że to, co oferuję, jak pracuję, w czym pomagam, będzie dla Ciebie najlepsze. Serdecznie zapraszam:D Napisz: [email protected]
Opt In Image

Bądź ze mną w kontakcie!

Zapisz się do newslettera, który wysyłam zwykle raz w tygodniu. Będziesz wtedy zawsze na bieżąco z tym, co u mnie i u moich klientów. A w ogóle, to lepiej mi pisać, dla tych, którzy czekają - nie dla wszystkich:D

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych i handlowych, w tym otrzymywanie newslettera od "Zasmakuj w życiu"

%d bloggers like this: